O kreacji sylwestrowej decydujemy z wielotygodniowym wyprzedzeniem. O twarzy często do ostatniej chwili zupełnie zapominamy.
Należy pomyśleć o sobie trochę wcześniej niż "za pięć dwunasta". Kilka dni pomiędzy świętami Bożego Narodzenia a sylwestrem potraktujmy jako okres dobroci dla naszej urody. Umówmy się z kosmetyczką na jeden przynajmniej regeneracyjny zabieg. Może to być tradycyjny, tzw. klasyczny, masaż połączony na przykład z peelingiem i nawilżeniem skóry, lub spróbujmy nowości ostatnich lat. Są to różne odmiany mineralnych masek zastygających na twarzy i wydzielających ciepło, ciepłe maski żelatynowe i woskowe. Polecam chłodne, nawilżające maski z alg, specjalnie spreparowanego kolagenu, zabiegi z kwasami owocowymi oraz niezawodny minilift. Zwykle są one zalecane jako kuracje składające się z kilku do kilkunastu wizyt w studiu kosmetycznym. Nawet jednak pojedynczy zabieg daje wspaniały efekt odmłodzenia, odświeżenia cery. Zupełną nowością jest, wykonywany w niewielu jeszcze gabinetach, masaż Stanleya Rosenberga. Trwa około godziny, obejmuje głowę, twarz, szyję i dekolt. Rozluźnia napięte mięśnie i daje wspaniałe poczucie ogólnego zrelaksowania, a twarz robi wrażenie wypoczętej i młodszej.
Na kilka dni przed sylwestrem ufarbujmy rzęsy i ewentualnie brwi. Poprośmy kosmetyczkę, żeby skompletowała nam optymalny zestaw preparatów do pielęgnacji domowej, a w szczególności superregenerujące ampułki lub kapsułki. Są też ampułki, które zastosowane jako podkład pod makijaż powodują, że jest on trwalszy. Odwiedźmy raz czy dwa razy solarium. Nie uzyskamy czekoladowej opalenizny, natomiast skóra zostanie ozłocona.
Jestem realistką i wiem, że znaczna część Czytelniczek niestety nie zdoła dostosować się do podanych rad. Te panie niech zaopatrzą się w dobrą maskę upiększającą. Dokonajmy tego zakupu w którymś ze sklepów renomowanych firm kosmetycznych, a jest ich w Polsce coraz więcej. Uwaga, nie należy w dniu sylwestra stosować nowej, nie znanej nam maseczki. Rada ta dotyczy zwłaszcza osób o skórze wrażliwej lub skłonnej do alergii.
Teraz coś dla zwolenniczek natury. Naturalne substancje odżywcze, tj. nie przetworzone przez nowoczesną chemię kosmetyczną, stają się znowu modne. Mają wiele zalet. Są przede wszystkim w zasięgu ręki. Niemal nigdy nie powodują uczuleń i są wielokrotnie tańsze niż gotowe preparaty. Szczególnie polecam jedną, cera po niej wygląda jak rozświetlona od wewnątrz. Maseczka cud - z kartofla! Poczciwy ziemniak ma nadzwyczajne właściwości. Łagodzi podrażnienia, odświeża i wygładza zmęczoną szorstką i suchą skórę. Jeden spory ziemniak, ugotowany w skórce, obieramy, póki jeszcze jest ciepły, i rozgniatamy widelcem w miseczce. Jeśli chcemy odżywić cerę tłustą, dodajemy odrobinę mleka, surowe żółtko i parę kropli soku z cytryny. Jeśli zaś maseczka przeznaczona jest dla cery suchej, do ziemniaka dodajemy żółtko, łyżeczkę śmietanki i łyżeczkę oleju sezamowego, ze słodkich migdałów, kiełków pszenicy lub oliwy z oliwek. Masę rozprowadzamy na kawałku gęstej gazy z wyciętym na usta otworem. Taki kompres możemy z łatwością bez niczyjej pomocy położyć na twarzy. Przykrywamy go wygrzanym ręcznikiem frotte na 20 minut. Następnie zdejmujemy kompres i spłukujemy resztki maski najpierw ciepłą, potem chłodną wodą. Na zakończenie wmasowujemy odrobinę kremu nawilżającego.
Aby nasze powieki odpoczęły, a oczy nabrały blasku, należy w dniu sylwestra na dwadzieścia minut zrobić okłady na oczy z tamponów z waty nasączonych naparem z kopru włoskiego, rumianku, świetlika lekarskiego lub herbaty. Można też zastosować gotowe krople do oczu, które spełniają podobną do okładów rolę. Na kilka godzin przed sylwestrową nocą zróbmy sobie kilkunastominutową, niezbyt gorącą kąpiel, z dodatkiem aromatycznego olejku lawendowego lub rozmarynowego. Obydwa działają energetyzująco na ciało i duszę.
W sylwestra można sobie pozwolić na małe szaleństwa różnego rodzaju - także w makijażu. Co roku w programach telewizyjnych pokazywany jest karnawał w Rio de Janeiro. Bierzmy przykład z brazylijskich tancerek. Ich makijaże są dziełami sztuki. Nie namawiam osób szczególnie powściągliwych do pokrywania twarzy i ciała obrazkami. Ale może mały motylek namalowany na policzku, kilka gwiazdek naklejonych na skroń, kwiatek albo diabełek na odsłoniętych plecach lub cała twarz przypudrowana drobinkami złota? Ozdoby te są do nabycia w sklepach z kosmetykami.
Nasze "szaleństwo" z makijażem oczywiście zależy od kreacji oraz tego, gdzie się będziemy bawić: w wielkiej sali na balu, w małym gronie przy świecach czy może w górach przy ognisku i pochodniach. Także moda pozostawia w tej dziedzinie dużą dowolność. Zdjęcia modelek ukazują zarówno mocno czerwone usta, oczy podkreślone fioletem, brązem lub nawet granatem oraz obrysowane czarnym konturem, jak i twarze w kolorycie złotawym, delikatnym różowym. Jeśli nie decydujemy się na żadne ekstrawaganckie akcenty, przyjmijmy następującą zasadę: do wykonania makijażu wieczorowego używamy mocniejszych i jaskrawszych kolorów niż na co dzień. Malując się musimy zadbać o to, aby nie tylko twarz, ale także nasze ramiona i dekolt wyglądały pięknie i gładko, jeśli będą odsłonięte.
MAŁGORZATA LORKOWSKA