Modne eurowesela

Poznali się gdzieś w Anglii, Francji, Szkocji, przyjeżdżają do Kielc, żeby wziąć ślub i wracają do kraju, w którym pracują. Nowa tradycja wyjazdowych ślubów staje się coraz bardziej popularna

Tylko w ubiegłym tygodniu jedna kielczanka wyszła za Szkota, a druga za Anglika. A kiedyś takie śluby zdarzały się trzy, cztery razy w roku - mówi organizator wesel ze świętokszyskiego. Cukiernicy i właściciele domów weselnych potwierdzają też, że coraz więcej osób pochodzących mieszkających za granica decyduje się na przyjazd tylko po to, żeby wziąć ślub i wrócić do pracy za granicą.

W ubiegłą sobotę w kieleckiej restauracji Leśny Dwór odbywało się z kolei wesele kielczanki i Holendra. - To efekt naszego wejścia do Unii. Polki wyjeżdżają do pracy, tam poznają swoich przyszłych mężów, a na ślub wracają do kraju, bo chcą mieć tradycyjny ślub. Takich uroczystości jest coraz więcej - mówi Iwona Bujak, dyrektor Leśnego Dworu.

Zauważa, że w przypadku takich "wyjazdowych przyjęć weselnych" zwykle sprawami organizacyjnymi zajmują się rodzice. Młodzi zwykle przyjeżdżają na dwa, trzy dni i wracają.

Roman Słomka, kielecki muzyk, w ubiegłym roku grał z zespołem na ślubie kielczanki i Anglika. - Pan młody pochodził ze Szkocji, więc wystąpił w kilcie, podobnie jak cała męska część jego gości. Wszyscy pod kraciastymi spódnicami mieli spodenki w kolorach drużyn piłkarskich. Było bardzo zabawnie - opowiada. Didżej puszczał muzykę Beatlesów. - Wtedy wszyscy śpiewali. To było prawdziwe karaoke. Ciekawym elementem było wystąpienie ojca pana młodego, który napisał długi wiersz o dzieciństwie syna - dodaje Słomka.

Z danych Urzędu Stanu Cywilnego w Kielcach wynika, że tylko w ubiegłym roku zostało zarejestrowanych 20 związków mieszanych. W tym roku do końca maja było ich już dziesięć, choć sezon ślubów jeszcze się nie rozpoczął.

Skąd mężowie i żony

W ubiegłym roku z naszymi Paniami ożeniło się: dwóch Ukraińców, dwóch Austriaków, dwóch Anglików, dwóch Amerykanów, Belg, Chorwat, Francuz, Włoch, Niemiec, Hiszpan i Syryjczyk.

Nasi Panowie wybrali: dwie Gruzinki, Czeszkę, Rosjankę i żonę z Izraela.

Spośród 20 zarejestrowanych w ubiegłym roku w Polsce małżeństw mieszanych 15 osób pochodziło z Kielc.

Ślub za granicą nie zawsze ważny

Chcesz stanąć na ślubnym kobiercu z cudzoziemcem? Nie bierz ślubu w obcym konsulacie! Mieszkanka Rzeszowa chciała wyjść za Algierczyka. Ślub zaplanowali w konsulacie algierskim we Francji, ale w ostatniej chwili dowiedzieli się, że ślub zawarty za granicą jest nieważny w Polsce. Niektóre państwa uznają za ważne małżeństwa konsularne między obywatelem swojego państwa a cudzoziemcem, ale nie Polska. - Potem się tego nie da tak łatwo odkręcić. Nie można wziąć ślubu drugi raz w Polsce, bo państwo, które udzieliło ślubu swojemu obywatelowi, nie wyda mu dokumentu, że jest stanu wolnego. I bez znaczenie jest to, że chce zawrzeć ślub z tą samą osobą - wyjaśnia Jerzy Wiktor, zastępca kierownika USC w Rzeszowie

Co więcej - nawet jeśli państwo młodzi mówią sobie "tak" w obcym konsulacie w Polsce, takie małżeństwo też nie jest ważne. Dopiero sąd orzeka, czy można uznać, że zostało zawarte.

Według polskiego prawa ślub za granicą jest ważny tylko wtedy, gdy obywatel polski zawrze związek małżeński w zagranicznym urzędzie stanu cywilnego lub w polskim konsulacie. Może to też uczynić w formie wyznaniowej lub konkordatowej, jeśli taka forma jest uznana w danym państwie.