"Kraj wielkich możliwości". Mark Brzeziński i Olga Leonowicz w "Z bliska"

- Szczerze mówiąc, bycie synem Zbigniewa Brzezińskiego wiązało się z dużą presją i trzeba zrozumieć, że gdy dorastałem, nigdy nie myślałem, że zostanę ambasadorem USA w Polsce - mówi Mark Brzeziński. Całej rozmowy Małgorzaty Rozenek-Majdan z Markiem Brzezińskim i jego partnerką, Olgą Leonowicz, wysłuchasz w nowym odcinku "Z bliska". Podcast dostępny na YouTubie, Spotify i Gazeta.pl.
Mark Brzeziński i Olga Leonowicz
Gazeta.pl

Małgorzata Rozenek-Majdan: Masz takie poczucie, że mógłbyś, panie ambasadorze, zrobić więcej, gdybyś został na kolejną kadencję?

Mark Brzeziński: O, bez wątpienia. Jest tu ogromnie dużo do zrobienia, szczególnie jeśli chodzi o stosunki Ameryki i Polski.

 

To bardzo ważny moment w relacjach pomiędzy Polską i Stanami Zjednoczonymi.

To absolutny punkt zwrotny w historii tych dwóch krajów. Z jednej strony Polska rośnie i staje się dobrze prosperującym, centralnie ważnym krajem europejskim, a z drugiej strony jest bardzo krucha. Polska znajduje się tuż przy strefie wojny i ma sąsiada, który nie życzy jej dobrze. Jest nim Rosja.

Więc stosunki amerykańsko-polskie są absolutnym priorytetem w tej sytuacji. I jest ogromna liczba rzeczy, które trzeba zrobić. Jednocześnie powinienem powiedzieć, że każdy Polak powinien podziękować swoim rodzicom i dziadkom za to, że zbudowali wspaniały, piękny, stabilny i silny kraj, który mają dzisiaj…

'Z bliska'
'Z bliska'Gazeta.pl

Trzydzieści lat temu Lech Wałęsa, nasz były prezydent, mówił, że Polska za 30 lat będzie drugą Japonią. Trzydzieści lat temu ludzie śmiali się z tego. A teraz, miesiąc temu, wiemy, że stało się to prawdą, jeśli chodzi o PKB i inne czynniki. Czy zauważyłeś tę zmianę?

Masz rację. Trzydzieści cztery lata temu po raz pierwszy odwiedziłem Polskę. Przyjechałem tu jako młody człowiek wraz z moim ojcem i ówczesnym ministrem obrony Januszem Onyszkiewiczem. Podróżowaliśmy po całym kraju. Aby dostać się do Lublina czy Przemyśla, trzeba było jechać wąską, dwupasmową drogą, na której należało zachować szczególną ostrożność. W Warszawie był tylko jeden wysoki budynek.

Spójrzcie na dzisiejszą Polskę - to kwitnący kraj, dynamiczna gospodarka, a Warszawa jest jasno błyszczącym miastem na szczycie. Zmiana jest niezwykła. Jednocześnie jest ona krucha. Polska znajduje się bowiem w pobliżu strefy wojny i ważne jest, aby kraj był odporny, a Amerykanie odgrywają w tym ważną rolę. W zakresie wojskowości, biznesu, energii i na wiele innych sposobów. Tak więc program stosunków amerykańsko-polskich jest bardzo obszerny.

Małgorzata Rozenek-Majdan 'Z bliska'
Małgorzata Rozenek-Majdan 'Z bliska'Gazeta.pl

Stanowisko ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce jest zawsze podwójnym zaszczytem, bo to nasz najbliższy sojusznik, bo to supermocarstwo, bo to ciągle kraj, który przewodzi całemu światu. To tworzy presję. Druga rzecz, pochodzisz z rodziny niezwykle ważnej dla historii naszych stosunków dyplomatycznych. Wspominając twojego tatę, Zbigniewa Brzezińskiego, który przecież doradzał prezydentowi Stanów Zjednoczonych w polityce wobec Rosji w czasach, kiedy ja się urodziłam... Dzięki twojemu tacie miałam bezpieczne dzieciństwo. Czy wyobrażałeś sobie, że nie dość, że przy tych dwóch bardzo ważnych faktorach presji obejmujesz stanowisko i jeszcze dochodzi trzeci faktor zarządzania kryzysem prawie wojennym? Ja wiem, że presja to przywilej, ale czy nie było tego za wiele?

Czasami myślałem - to za wiele. Bez wątpienia. Małgorzata, dla mnie po pierwsze był ogromny przywilej i ogromny zaszczyt być ambasadorem tu. Po drugie, to była ogromna presja być ambasadorem i synem Zbigniewa Brzezińskiego. Wszystko musiało być idealnie. Jednocześnie cieszyłem się każdą chwilą. I, szczerze mówiąc, bardzo podobało mi się, że miałem partnerkę, która mi w tym towarzyszyła, ponieważ sam nie dałbym rady. To wymagało umiejętności dzielenia się zarówno możliwością silnego zaangażowania, jak i czasami presją.

Zorganizowaliśmy ponad 250 imprez reprezentacyjnych w siedzibie ambasady przy ulicy Idzikowskiego. Czasami były to trzy lub cztery wydarzenia dziennie. Możliwość dzielenia tego z Olgą, która wiedziała, kiedy jestem zmęczony, kiedy mam energię, kiedy jestem pozytywnie nastawiony, kiedy mam zły humor i tak dalej, była wspaniała. Ja również znałem ją, wiedziałem, jaka jest w danym momencie. Ważne było więc, aby robić to razem, ale szczerze mówiąc, bycie synem Zbigniewa Brzezińskiego wiązało się z dużą presją i trzeba zrozumieć, że dorastając, nigdy nie myślałem, że zostanę ambasadorem Polski. 

W audycji ulokowano elementy kolekcji Plus Platin marki Villa Italia, producenta Ergo International Sp. z o.o.

Więcej o: