"Nie lubię ścianek i całego tego shitu. Chcę po prostu grać w filmach i robić muzę". Helena Englert w "Z bliska"

- Jestem pracowita. Jestem control freakiem. Dużo wymagam, ale przede wszystkim od siebie. Trochę mam takie oczekiwanie, że ponieważ ja wymagam bardzo dużo od siebie, to mogę w związku z tym wymagać tyle samo od innych - mówi Helena Englert w rozmowie z Małgorzatą Rozenek-Majdan. Cały odcinek podcastu "Z bliska" dostępny na YouTube, Spotify i Gazeta.pl.
Helena Englert w 'Z bliska'
Gazeta.pl

Małgorzata Rozenek-Majdan: Hela czy Helena?

Helena Englert: Hela. Dlatego że prywatnie jestem Helą. Po prostu dla wszystkich i zawsze nią byłam. A Helena mi się wydaje takie formalne... Trochę tak, jak się mówi, że na panią trzeba mieć wielkie pieniądze, tak mam wrażenie, że na Helenę też trzeba mieć wielkie pieniądze. To jest jakieś takie strasznie dostojne imię i mam takie poczucie, że ja się chyba Heleną jeszcze nie czuję po prostu (...).

 

Jedyne zdrobnienie albo jakaś taka dziwna czułość, przed którą bardzo uciekam, zdarzała się w pracy. Wchodzę na plan i przez to, że nie wchodzę jako ktoś, kto jest całkowicie nieznany, tylko jako córka moich rodziców, to zdarzało się, że oświetleniowiec powiedział do mnie per Helenka. Ja wtedy od razu się wycofuję i mówię: "Nie, Hela". Albo na studiach mi się zdarzyło, że: "Dobrze, to teraz zapraszamy Helenkę i pana Huberta" od jednej pani profesor. Dlatego bardzo tego pilnuję. 

Masz takie poczucie, że jak wchodzisz na plan albo rozpoczynasz jakąś przygodę zawodową, to nie tylko nie jesteś anonimowa, ale ludzie też zakładają pewne twoje cechy, chociażby dlatego, że jesteś córką swoich rodziców?

Zakładają, że będę niemiła, rozpuszczona i trudna we współpracy.

Jesteś taka?

Nie. Chyba że ktoś mnie zdenerwuje.

Helena Englert
Helena EnglertGazeta.pl

A jaka jesteś?

Jestem pracowita. Jestem control freakiem. Dużo wymagam, ale przede wszystkim od siebie. Trochę mam takie oczekiwanie, że ponieważ ja wymagam bardzo dużo od siebie, to mogę w związku z tym wymagać tyle samo od innych. I to jest na przykład coś, czego wiem, że muszę się nauczyć, że nie do końca tak jest. Każdy ma trochę swój etos i i swoją etykę pracy, i każdy decyduje, co jest dla niego pracowitością. A to, że ja po prostu jestem w kosmosie, to nie znaczy, że cały świat musi się do mnie dostosować.

(...)

Nie zawsze jesteś zrozumiana. Na premierze filmu dokumentalnego o twoim tacie nie chciałaś zapozować do zdjęć.

Miałam nadzieję, że o to zapytasz. Po pierwsze, premiera w Kinie Kultura, to zazwyczaj jakaś taka mega kameralna sytuacja. Byłam tam, żeby wesprzeć moją rodzinę. I wchodzę do kina, schodzę na dół, robię dwa kroki i jest po prostu flash, flash, flash. Nie lubię takich sytuacji wbrew pozorom. Nie lubię ścianek i całego tego shitu za przeproszeniem. Denerwuje mnie to. Ja chcę po prostu grać w filmach, robić muzę i wykonywać swoją pracę. Tam było dużo ludzi, ja jestem lękowa.

To się wydaje niekonsekwentne, dlatego że zdarza mi się przyjść na ściankę odwalona w kosmos i rozłożyć kołdrę i położyć się, ale to jest wtedy tak, że ja promuję mój projekt. To jest jakby ostatni akt wypuszczenia tego w przestrzeń. Ja to wtedy planuję, to jest jakby służbowe. Kiedy jestem gdzieś służbowo, no wykonuję moją pracę, więc zachowuję się profesjonalnie (...). Ale w momencie, kiedy idę gdzieś zupełnie prywatnie...

Małgorzata Rozenek-Majdan. 'Z bliska'
Małgorzata Rozenek-Majdan. 'Z bliska'Gazeta.pl

No właśnie, ale czy to było zupełnie prywatnie?

Rozumiem, do czego pijesz. Teoretycznie idziesz tam ze świadomością, że ktoś zrobi ci zdjęcie, a z drugiej strony nie wiem... No ja po prostu mam tak, że zachowuję się tak, jak się czuję. Są takie momenty, gdzie po prostu nie potrafisz udać, że się czujesz inaczej niż się czujesz. Poza tym, jak sama wiesz, ja nie lubię się wypowiadać o moich rodzicach w wywiadach, nie lubię w ogóle o tym gadać i nie lubię, kiedy przychodzę na premierę ich i...

I jest o tobie, a nie o nich.

Jest o mnie, a nie o nich. Moją intencją było, żeby uciec stamtąd po to, żeby to nie było o mnie, a finalnie ta rolka ma 600 koła na Instagramie. Niezależnie od tego, czy ja bym stamtąd spieprzyła, czy bym stała 10 minut na ściance, czy bym podeszła i dała buziaka mojemu tacie, ta fota i tak by była na Instagramie, i tak by się kliknęła i tak by ludzie napisali, że mi odwaliło... Więc równie dobrze, dla własnego dobra i własnego zdrowia psychicznego - nara.

W audycji ulokowano elementy kolekcji Pillar marki Villa Italia, producenta Ergo International Sp. z o.o.

Więcej o: