Jak żyje się emerytom w Polsce? "Zero alkoholu, zero papierosów, zero piwa i da się przeżyć"

Jak w 2023 roku żyje się emerytom w Polsce? Zapytaliśmy o to na ulicach Warszawy. - Na ten temat to dużo by mówić. Trzeba, jak to mówią, zęby zaciskać i [emerytura przyp. red.] musi wystarczyć. No bo co zrobić? Nikt nie dołoży. Ale mało! Emerytury czy pensje nie wzrastają. Ale jedzenie? Drogo. Mieszkania? Opłaty: gaz, prąd... wszystko drogie - wyliczała seniorka.
Jak żyje się emerytom w Polsce?
Gazeta.pl

Więcej wiadomości przeczytasz na Gazeta.pl.

Jak się żyje emerytom w Polsce? Na ulicach Warszawy zapytałam seniorów m.in. o to, czy aktualnie emerytura starcza im na życie, czy korzystają ze wsparcia rodziny, oraz czy zdarza im się robić coś dla siebie. Odpowiedzi były różne, ale większość osób podkreślała, że nie jest łatwo związać koniec z końcem. Nagranie można obejrzeć poniżej:

Zobacz wideo Czy emerytom starcza dziś na życie w Polsce? [SONDA]

Czy emerytura wystarcza na życie?

- Ja akurat jestem z mężem, więc we dwoje okej. Mieszkam w takim bloku, płacę 800 zł tzw. komorne, mam te dodatki wszystkie... Mnie starcza. Gorzej, jak lekarstwa wykupię, ale wszystko razem starcza. A najważniejsze, że ten rząd upadł. Dla mnie to jest najważniejsze. Naprawdę. Pieniądze - nie będzie lekko na pewno, ale naprawdę nie jest źle - podkreślała mieszkanka Warszawy. Dodała też, że najbardziej nie podoba jej się to, że bardzo drogie są dla seniorów podpaski na nietrzymanie moczu. Zaznaczyła, że za 20 sztuk trzeba zapłacić 40 zł. - Jak trzeba trzy czy cztery na dobę, to to jest okropne - skwitowała. 

Kolejna rozmówczyni miała odmienną opinię w kwestii zmiany władzy. - Ja jestem bardzo zadowolona z dotychczasowych rządów, bo teraz jak nastąpi pan Tusk, to ja nie wiem, co będzie. Ja jestem zadowolona. Ja wiem, że żyję: waloryzacja była wysoka, trzynastka, czternastka. A myśmy miały za Tuska - 8 lat wstecz - 870 zł emerytury. A teraz proszę pani: ja wiem, że żyję. Nie jest nadzwyczajnie, żeby mi było bardzo dobrze, ale nie jest źle - podkreślała emerytka. Następnie dodała: "Ja już przeżyłam, proszę pani, wszystkich: Kwaśniewskiego przeżyłam, Tuska przeżyłam, ale za Morawieckiego to był najlepszy rząd, jaki mógł się trafić Polsce". 

Jak jeszcze odpowiadali seniorzy? - Na ten temat to dużo by mówić. Trzeba, jak to mówią, zęby zaciskać i [emerytura przyp. red.] musi wystarczyć. No bo co zrobić? Nikt nie dołoży. Ale mało! Emerytury czy pensje nie wzrastają. Ale jedzenie? Drogo. Mieszkania? Opłaty: gaz, prąd... wszystko drogie - wyliczała jedna z moich rozmówczyń. 

Czy seniorzy korzystają ze wsparcia rodziny?

Czy seniorzy, którzy są w trudnej sytuacji, mogą liczyć na wsparcie dzieci lub rodziny? - Dzieci nie pomagają. To raczej my pomagamy dzieciom - usłyszałam. - Pomaga mi tam brat, ale ja w sumie jakoś daję sobie radę. Mimo że jest czynsz wysoki, bo około 1000 już płacę, ale wie pani: zero alkoholu, zero papierosów, zero piwa i da się przeżyć - odpowiedziała warszawianka. - Mają rodziny i na razie oszczędzam tak, że musi mi wystarczyć. Co mam zrobić? Na razie nie korzystam z tego. Ale jak przyjdzie czas, to pewnie będą mi pomagać, bo muszę powiedzieć, mam dobre dzieci i dlatego pomagać na pewno by pomagali. I w tej chwili mówią: "Mamo, jak ci nie starczy, to powiedz". Nie mówią, że nie dołożą - dodała inna. Po chwili rozwinęła swoją myśl: "Ale nie starcza na jedzenie. Jak poopłacam, to mało zostanie....". Zapytana o to, jak w takim razie sobie radzi, odpowiedziała: "Chodzę i taniej kupuje, gdzie jest taniej coś. To całe szczęście, że nie jestem bardzo strojnisia i ubiorów nie kupuję. Tylko chodzę w tym co jest, aż się podrze. I musi wystarczyć".

Czy seniorzy robią coś dla siebie?

Zapytałam też seniorki o to, czy czasem robią coś dla siebie. Jedna z moich rozmówczyń powiedziała, że okazjonalnie chodzi do kina, do teatru. Co jeszcze robi dla przyjemności? - Spacer, gimnastykuję się trochę, kawę piję. Ale alkoholu nie mogę już pić! Teraz były imieniny mojego męża, to nawet nie mogłam dwóch kieliszków wypić: za zdrowie i toast. A kiedyś to żeśmy sobie robili drinki, uroczyste kolacje, każde święta to dzieci przychodziły. Teraz jest inaczej. Ale ja mam 86 lat, a mąż 90 - wyznała. 

Inna mieszkanka stolicy powiedziała, że korzysta z zabiegów prozdrowotnych. - Raz na dwa tygodnie mam zabiegi odnośnie kręgosłupa i nóg. Także wie pani, w miarę się staram, żeby ulżyć, ale jak to będzie dalej? Wie pani, ja już jestem bardzo wiekowa, ja już jestem starsza kobieta. 85 lat mi minęło - mówiła. 

Więcej o: