Bajką w pająka

Od rodziców dzieci uczą się sposobów reagowania - wiedzy szukają w świecie zewnętrznym, w tym w książkach

Z Katarzyną Klimowicz , współtwórczynią serwisu www.ABCbaby.pl promującego bajkoterapię, rozmawia Dorota Frontczak

Po co czytamy dzieciom bajki?

Pytam o to na warsztatach. Rodzice odpowiadają: żeby wzbogacić ich wiedzę, nauczyć nowych słów, zaszczepić bakcyl czytania - stawiają na rozwój intelektualny. Ale miarą poziomu rozwoju człowieka jest zgodność rozwoju intelektualnego z rozwojem emocjonalnym. Tu dzieci, szczególnie te zdolne, mają często rozdźwięk. Bajki pokazują dziecku, że żyjemy w świecie emocji, uczą nazywania ich i radzenia sobie z nimi.

Dlaczego to takie ważne?

Trudno jest radzić sobie z lękiem, smutkiem, gniewem, bo nie pasują do świata, który promuje sukces. Dziecko często nie mówi, że ma jakiś kłopot, bo obawia się reakcji rodzica lub nie zna odpowiednich słów. Jeśli co dzień na pytanie: 'Jak było w szkole?', odpowiada: 'W porządku', nie wierzmy mu.

Jak sprawić, by dziecko mówiło nam o swoich kłopotach?

Czasami wystarczy zmienić nastawienie. Dać dziecku prawo do przeżywania trudności, wspierać, powiedzieć: 'Widzę, że się boisz. To normalne. Wszyscy czasem się boimy'. Zamiast standardowego: 'Nie bój się. Przecież nic się nie stało'.

Okazuje się, że nasze dziecko ma kłopot. I tu może pomóc bajka?

Tak. Dziecko, słuchając, wchodzi w sytuację bohatera, przeżywa z nim różne, w tym negatywne emocje, uczy się, jak sobie z nimi radzić. Jednocześnie nabiera dystansu do sytuacji, patrząc z boku. Relaksuje się. No i wzmacnia się więź dziecka z rodzicem, który poświęca dziecku czas i daje wsparcie.

Jakie znane bajki mogą pełnić rolę terapeutyczną?

Na warsztatach pytam dorosłych, jaki był ich ulubiony bohater z dzieciństwa. Jeśli ktoś silnie utożsamił się z Pippi Langstrump, to pewnie dlatego, że ta postać może czytelnika podbudować, pokazać, że świat należy do nas. 'Brzydkie kaczątko' może pomagać dzieciom z niską samooceną, odrzuconym przez grupę. Pewna nauczycielka opowiadała mi, jak dziewczynka w świetlicy codziennie prosiła, żeby jej czytać bajkę o trzech świnkach. Okazało się, że dziecko na jakiś czas musiało wyprowadzić się z domu. Słuchając tej bajki, pomagało sobie przeżyć tę trudną zmianę. Gdyby nauczycielka dysponowała dobrze skrojoną bajką terapeutyczną, prawdopodobnie lepiej pomogłaby dziewczynce.

Czym się różni bajka terapeutyczna od zwykłej?

Bajka terapeutyczna jest tak skonstruowana, że bohater jest w podobnej sytuacji jak nasze dziecko i radzi sobie z nią. Gdy wiemy, że dziecko skarży na kolegów, jest nieśmiałe, spotyka się w szkole z agresją, ma irracjonalne lęki przed duchami - dobieramy konkretną bajkę na ten temat. Zainteresowałam się bajkoterapią, bo moja młodsza córka miała wiele irracjonalnych lęków. Dzięki tej metodzie udaje nam się je 'przepędzić'. Teraz 'walczymy' z pająkami. Wczoraj wymyśliłam bajkę o spotkaniu z pająkiem Władkiem, który bardzo boi się ludzi, bo jak go widzą, to krzyczą.

Skąd brać takie bajki?

Można sięgnąć po 'gotowce'. Przede wszystkim po teksty dr Marii Molickiej zgromadzone w zbiorach 'Bajki terapeutyczne' i 'Bajki terapeutyczne, część II'. Pani Maria napisała też książkę 'Bajkoterapia', która pomaga zrozumieć, jak powstają lęki u dzieci i jak bajka może pomóc. Godne uwagi są książki Wojciecha Kołyszki i Doris Brett.

Można je też pisać samemu. Zasady są proste. Bohater nie powinien być podobny fizycznie do naszego dziecka, bo komunikat nie powinien być: 'Ty masz ten problem', ale: 'Są ludzie, którzy mają takie problemy, to się zdarza każdemu'. Dziecko ma się utożsamić z bohaterem, przeżyć z nim daną sytuację, nauczyć nowych wzorców zachowań i oczyścić z trudnych emocji. W bajce nie kłamiemy i nie upiększamy świata. Musimy pokazać prawdopodobne zachowania rodziców i prawdopodobne sytuacje. Bajki terapeutyczne są realistyczne także w tym, że magia nigdy nie pomaga w rozwiązaniu problemów. Bohater rozwiązuje je sam.

W czym bajka jest lepsza od rozmowy wprost?

Bajka działa w sferze emocji. Nie chcę bagatelizować roli rozmowy, ale czasem to za mało. Przecież możemy mówić dziecku tysiąc razy, że pod łóżkiem nie ma potworów, i nic to nie daje. W racjonalny sposób dziecko sobie z tym nie poradzi, ono musi w sobie przepracować ten lęk.

Dziecko jest bardziej skłonne uwierzyć krecikowi z bajki niż mamie?

Rodzic jest od tego, żeby dziecko kochać, przytulać, być blisko. Od rodziców uczymy się sposobów reagowania. Natomiast racjonalizowania dzieci szukają w świecie zewnętrznym. Wiedza zawarta w książce przynależy właśnie do świata zewnętrznego.

Żeby pomóc dziecku bajkoterapią, musimy wiedzieć, co się z nim dzieje. Czy jest jakaś bajka, która otworzy dziecko?

Jest taka krótka bajeczka 'O dziewczynce, która przestała się uśmiechać'. Jest ona przede wszystkim przeznaczona dla dzieci molestowanych seksualnie, ale jeśli dziecko samo nie doświadczyło molestowania, nie zrozumie tego komunikatu, natomiast zrozumie przekaz: 'Możesz powiedzieć, co cię trapi. Chcę tego wysłuchać'. Dziecko nie zawsze wybierze rodzica, czasem babcię, czasem przedszkolankę. Bo rodzice, choć rzadko o tym myślimy, są źródłem wielu lęków dzieci. Jeśli jednak dziecko zwierzy się rodzicowi, ten musi być gotowy zapanować nad swoją reakcją. Bo może być, że po bajce synek przyjdzie i powie: 'Mamo, ja coś ukradłem', a mama zamiast docenić, że się przyznał, wpadnie w szał. Stosowanie bajkoterapii wymaga stałej refleksji nad rodzicielstwem.

A jeśli bajka nie zrobiła wrażenia?

Możemy spróbować z inną bajką dotykającą tego samego problemu. I pamiętajmy, że bajka nie jest żadnym panaceum. Może pomóc rozwiązać problem, ale to nie jest jedyne, co robimy. Jeżeli mamy poczucie, że problem jest poważniejszy, dobrze jest zwrócić się do specjalisty w przedszkolu lub szkole.

Może się zdarzyć, że dziecko w połowie bajki buntuje się, ucieka.

To sygnał, że należy zrobić wiele, żeby dziecko tej bajki wysłuchało. Możemy wrócić do niej za kilka dni albo próbować metody, którą przećwiczyłam z własną córką. Zaczynam opowiadać bajkę; jeżeli czuję opór, to chwilę rozmawiam z nią o czymś innym, po czym wracam do bajki i za drugim, trzecim razem już mogę opowiedzieć do końca.

Co zrobić, jeśli dziecko w kółko chce słuchać tego samego?

Można zapytać: 'Co ci się podoba w tej historii?'. Jeśli dziecko przesadnie fascynuje się postaciami, które posiadają niezwykłe właściwości, jak Superman czy Harry Potter, to powinniśmy się temu przyjrzeć - może dziecko ma dużą potrzebę bycia silnym, doskonałym? Zastanówmy się nad wymaganiami względem dziecka, bo może hodujemy obsesyjnego perfekcjonistę.

Jakie są typy bajek terapeutycznych?

Są trzy. Po bajki psychoterapeutyczne sięgamy w przypadku trudnych emocji u dzieci: lęków, zazdrości, przeżywania śmierci. Można stosować je przed faktem albo po nim. Jeśli wiemy, że dziecko ma iść do dentysty, przeczytajmy mu bajeczkę profilaktycznie. Drugi typ - bajki psychoedukacyjne - skupia się na zmianie zachowania dziecka. Pomaga w oduczeniu złych nawyków jak brak umiejętności dzielenia się z innymi, uczy nowych zachowań - np. sprzątania pokoju, pomaga radzić sobie w razie agresji ze strony rówieśników. Trzeci typ to bajki relaksacyjne, które wyciszają i usypiają dziecko.

W świecie dorosłych obok biblioterapii, czyli terapii książką, istnieje także terapia filmem.

Wydaje mi się, że przekaz głębiej dociera, gdy w tworzenie obrazów angażujemy całą psychikę. Bardzo ważny jest kontakt fizyczny rodzica z dzieckiem. Pewnie są rodzice, którzy oglądają filmy, przytulając dziecko, ale pewnie częściej sadzają je przed telewizorem i idą do swoich zajęć. Jeżeli ktoś ma wrażenie, że film działa na jego dziecko lepiej, nie widzę przeszkód, by sięgnąć po bajkę w wersji filmowej.

Poza wszystkim zachowajmy umiar z tekstami terapeutycznymi. Magia zwykłych bajek też jest dzieciom potrzebna, nie wystarczy im terapeutyczny 'purrealizm'.

Więcej o: