Więcej informacji na temat aktualnych wydarzeń znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
- Takie odnogi miały, że jak burza była, to kładło ich na ziemię. Ja tam nieraz trawę koszę przecież, mogły spaść. Miały z pięć metrów wysokości. Nie wiedziałam, że na wycięcie tui trzeba pozwolenie, nawet ten, co był z komisji, to mówił, że w gminie pracuje i też nie wiedział - mówiła Halina Staroń reporterce "Interwencji".
Halina i Józef Staroniowie mieszkają w niewielkiej wsi w województwie lubelskim. Rok temu postanowili wyciąć ze swojego podwórka cztery tuje, ponieważ - jak twierdzą - zagrażały bezpieczeństwu osób poruszających się w pobliżu domu. - Wycięliśmy je, aby w ich miejsce posadzić młode tuje. Nie mieliśmy pojęcia, że na wycinkę starych tuj konieczne jest zezwolenie z gminy - mówi Halina Staroń w rozmowie z lokalnym portalem. Kobieta ma 73 lata, a jej mąż Józef 77 lat. Obydwoje żyją ze skromnych emerytur: 1,5 tys. i 1,9 tys. zł miesięcznie. Małżeństwo przyznaje więc, że gdy zobaczyli kwotę kary, aż "pociemniało im przed oczami".
Kilka miesięcy po wycince do Haliny i Józefa Staroniów zapukali gminni urzędnicy i stwierdzili, że małżeństwo powinno zapłacić karę w wysokości 15 tys. zł. Po odwołaniu się od decyzji urzędników wójt zmniejszył karę o połowę - do 7,8 tys. zł. - Gdy zobaczyłam tę decyzję wójta, pociemniało mi przed oczami. Takie pieniądze to więcej niż wynoszą nasze dwumiesięczne emerytury, moja i męża. Chodziłam do wójta i prosiłam, by anulował tę decyzję lub ją umorzył. Ale był nieprzejednany - mówiła Halina Staroń w rozmowie z portalem slowopodlasia.pl.
Para postanowiła więc wnieść odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Zamościu. SKO obniżyło karę, jednak końcowa decyzja leży po stronie wójta gminy Trzeszczany, Pawła Lipskiego. Postanowił on, że ostatecznie kara wyniesie ok. 2 tys. zł, dodatkowo będzie można ją zapłacić w ratach.
Halina i Józef Staroniowie podejrzewają, że cała sytuacja spowodowana jest chęcią zemsty sąsiada, z którym małżeństwo jest już skłócone od wielu lat. - Ten sąsiad właśnie mówił, że tuje mu przeszkadzają, wytnijcie tuje. To ja mówię do męża, że wytniemy, niech nie krzyczy. I jak wycięliśmy, to powiedział, że nas oskarży, że wycięliśmy tuje - dodaje Halina Staroń w materiale "Interwencji". Dziennikarze poprosili wspomnianego sąsiada o komentarz - i mimo że wypowiedział się na temat trwającego konfliktu, sprawę roślin przemilczał.