Gabriela Kownacka zmarła 30 listopada 2010 roku, ale diagnozę raka piersi usłyszała sześć lat wcześniej. Poddała się chemioterapii oraz operacji. Kiedy poczuła się lepiej, powróciła na plan "Rodziny zastępczej". Maryla Rodowicz cytowana przez fakt.pl wspominała, że podczas pracy nad serialem choroba aktorki była tematem tabu.
W 2008 roku nowotwór znów dał o sobie znać. Na czas leczenia zrezygnowała z życia publicznego. - Mało kto miał jakieś wieści o Gabrysi. (...) Chciałam też odwiedzić ją w domu, ale ona nie chciała żadnych telefonów. (...) Zawsze była piękna i zapewne nie chciała się pokazać w złej formie - powiedziała Maryla Rodowicz, która w serialu wcielała się w Urszulę.
Zobacz też: Pamiętasz córkę Bruna z "Na dobre i na złe"? Całkowicie zmieniła branżę. "Czasem za tym tęsknię"
Gabriela Kownacka słynęła z pięknej urody, ale stan jej zdrowia się pogarszał. - W chorobie odizolowała się psychicznie i fizycznie od wszystkich i wszystkiego. Kiedyś poszłyśmy na wernisaż i żartowała, że kiedy zauważy, że mężczyźni przestali oglądać się za nią na ulicy, to przestanie żyć - powiedziała aktorka Laura Łącz w rozmowie z "Angorą".
Aktorka do końca szukała sposobów, aby wyzdrowieć. Poddała się operacji w Hanowerze, ale kiedy okazało się, że nowotwór nie odpuszcza, zaczęła tracić nadzieję. Roman Dziewoński w książce "Gabriela Gabi Kownacka" zdradził, że kilka tygodni przed śmiercią aktorka była już tak zmęczona, że nie miała siły na kolejne naświetlenia. Zamknęła się w domu i dopuszczała do siebie tylko najbliższych, syna oraz byłego męża, z którym się przyjaźniła. Gwiazda została pochowana na cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Warszawie. Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu.
Zachęcamy do zaobserwowania nas w Wiadomościach Google.