Więcej wiadomości przeczytasz na Gazeta.pl.
Według dotychczasowych doniesień 21-letnia Julia Faustyna miała wychować się w rodzinie zastępczej. Ze swojego dzieciństwa nie pamięta nic, poza jednymi wakacjami. Była wówczas "w gorącym miejscu, z plażą i bardzo jasno pomalowanymi apartamentami". Jeśli wspomnienia są prawdą, mogłyby to być wakacje, kiedy Madeleine zniknęła. Była wówczas z rodzicami na wakacjach w ośrodku wypoczynkowym Mark Warner, w miejscowości Praia da Luz w portugalskim regionie Algarve. Poza tym 21-letnia Polka wskazuje na kolejne podobieństwa: pieprzyki w charakterystycznych miejscach oraz choroba oka. Wspomina też o krzywdach, jakie wyrządziła jej rodzina, w której dorastała. Jej historia dotarła do rodziców Madeleine McCann.
Julia Faustyna mieszka we Wrocławiu. W swoich postach odnosi się do bycia ofiarą "niemieckiego pedofila". Na swoim profilu na Instagramie opublikowała policyjny szkic mężczyzny, którego wielu świadków miało widzieć, kiedy niósł dziecko w kurorcie w noc, kiedy zaginęła Madeleine.
Rozpoznaję tę osobę. Wygląda bardzo podobnie do mojego oprawcy. Musicie mi pomóc, bo policja mnie ignoruje
- apelowała.
O sprawie Madeleine McCann dowiedziała się od kobiety, którą nazywała się jej babcią, choć dziewczyna wątpiła w pokrewieństwo. Jej podejrzenia spotęgowała rozmowa z przedszkolanką.
Powiedziała mi, że byłam w przedszkolu od ostatniej grupy, czyli od września 2007 do lipca 2008, r. Rodzina mówiła mi, że chodziłam tam przez całe przedszkole. Przedszkolanka powiedziała mi również, że moje ataki histerii i płaczu były charakterystyczne
- nadmieniła.
Anonimowy informator powiedział w rozmowie z The Daily Beast, że rodzice Madeleine nie będą publicznie komentować sprawy, aczkolwiek chcą podążyć za tropem. Julia Faustyna w jednym ze swoich wpisów oznajmiła, że zgodzili się na wykonanie testu DNA.
Dziękuję Wam za pomoc. Kate i Gerry zgodzili się na test DNA!
- napisała.