Jeszcze kilka lat temu ceny produktów spożywczych w krajach zachodnich były wyraźnie wyższe od tych w Polsce. Nie jest jednak tajemnicą, że w ostatnim czasie sytuacja zaczęła się zmieniać. Doskonałym przykładem na to są wnioski, do których niedawno doszła posłanka Klaudia Jachira.
Polityczka kupiła w Lidlu kilka podstawowych produktów spożywczych - najpierw w Austrii, potem w Polsce. Okazało się, że ich ceny znacząco się różnią. Niestety, w niektórych przypadkach produkty w naszym kraju były droższe. - A, i ważna informacja: średnie wynagrodzenie w Polsce to 7 335 zł brutto, a w Austrii to 2 922 euro, czyli 12 940,28 zł - zaznaczyła w swoim poście na Facebooku Jachira. - Jak trzeba się starać, żeby tak zepsuć gospodarkę? - spytała.
Przykładowo, w austriackim sklepie Jachira zapłaciła 0,59 euro (2,61 zł). Z kolei w Polsce za ten sam produkt zapłaciła 7,48 zł. Tańsze w Wiedniu były także między innymi pomidory w puszcze oraz konfitura marki własnej Lidla. Droższa natomiast była oliwa z oliwek i makaron.
Za zakupu w Austrii polityczka zapłaciła 15,66 euro. W przeliczeniu na złotówki daje to mniej więcej 69 złotych. Z kolei w Warszawie za całość zapłaciła 75,88 zł. - W dodatku w Austrii wszystkie produkty były objęte stawką 10 proc. podatku, u nas wciąż jest VAT zamrożony, więc gdyby normalnie obowiązywał, to te zakupy w Polsce byłby jeszcze droższe! - poinformowała Jachira.
Wpis polityczki wzbudził ogromne zainteresowanie. Wiele osób mieszkających za granicą podzieliło się swoimi obserwacjami. "W Niemczech to samo", "Cała prawda ! Mieszkam w Paryżu i byłam w styczniu przez tydzień w Polsce i robiłam zakupy. Cenny były większe niż u nas! Za każdym razem to mówiłam", "Mówię o tym od półtora roku. W marcu 2022 w szkockim Lidlu przy kursie funta bliskim 6 złotych warzywa były tańsze niż w Lidlu polskim" - możemy przeczytać w sekcji komentarzy.