Więcej wiadomości przeczytasz na Gazeta.pl.
Media społecznościowe obiegło nagranie z Monachium. Widać na nim, jak kobieta ubrana w czarne buty na obcasie i beżowy płaszcz przechodzi przez pasy, prowadząc na smyczy mężczyznę. Do zdarzenia miało dojść konkretnie na Ludwigstrasse, a para zmierzała w kierunku słynnego Odeonsplatz. Mężczyzna posłusznie podążał za swoją partnerką na czworaka, nie zważając ani na warunki pogodowe, ani na wymowne spojrzenia mijających ich rowerzystów.
Niemiecki tabloid "Bild" zwrócił uwagę na mieszane uczucia, jakie wywołało nagranie wśród społeczności internetowej. Z jednej strony pojawiły się opinie, że każdy ma prawo żyć po swojemu i taki widok nie powinien nikogo obchodzić, z drugiej pojawiły się głosy, że "formy aktywności seksualnej" nie powinny mieć miejsca w przestrzeni publicznej. Wypowiedział się także rzecznik policji Florian Hirschauer. Zaznaczył, że funkcjonariusze z Monachium kojarzą parę i to nie jest pierwszy raz, kiedy swoim spacerem wywołuje kontrowersje.
Zachowanie małżeństwa teoretycznie nie jest niezgodne z prawem. Ponieważ nie wykonują publicznie czynności seksualnych, nie mogą być poddani karze. Rzecznik policji mówi jednak wprost, że jest to spacer fetyszystów powiązany z odgrywaniem ról i można go uznać za wykroczenie z punktu widzenia prawa administracyjnego."Ktoś powinien się tym zająć i zgłosić to miastu" - podkreślił.
Dziennikarze "Bild" skontaktowali się z urzędem miasta z prośbą o komentarz. W odpowiedzi usłyszeli, że urząd nie uważa tego za "czynność rażąco niestosowną", w związku z czym "żadne działania nie zostaną podjęte".