Do redakcji kobieta.gazeta.pl napisała jedna z czytelniczek, która postanowiła podzielić się swoim oburzeniem w związku z tym, że wielu właścicieli czworonogów nie sprząta po swoich psach. Pani Katarzyna (nazwisko do wiadomości redakcji) mieszka na osiedlu w centrum Katowic i twierdzi, że nie tylko trawniki, ale i chodniki przedstawiają tam żałosny widok.
Pani Katarzyna uważa, że jeśli ktoś decyduje się trzymać w bloku psa to ze wszystkimi konsekwencjami - powinien mu zapewnić odpowiednią dawkę ruchu, czyli często zabierać na spacery, a gdy ten załatwi swoją potrzebą - obowiązkowo po nim sprzątnąć. "I tak jest znacznie lepiej niż jeszcze kilka lat temu. W drodze do sklepu, czy kościoła widzę, jak ludzie schylają się i sprzątają nieczystości po swoich psach. Widzę też, że jest coraz więcej specjalnych śmietników na psie odchody - napisała czytelniczka.
W swojej wiadomości kobieta zwróciła jednak uwagę na to, że ludzie są dużo bardziej skrupulatni w sprawie sprzątania psich odchodów latem. "Zimą chyba im się wydaje, ze to wszystko jedno, bo śnieg i błoto, to i tak nic nie widać" - napisała. "Co z tego, że zima? Po psach się sprząta cały rok. To obowiązek, nawyk i dowód kultury właścicieli psów" - dodała.
Kobieta zwróciła uwagę na to, ze gdy właściciele psów nie sprzątają po nich jesienią i zimą, to wiosną osiedlowe trawniki (a nawet chodniki) przedstawiają żałosny wygląd. "No jak to wygląda? Jak tak można? Chodniki i trawniki są dla wszystkich, a nie tylko właścicieli psów" - napisała. "Pora wziąć odpowiedzialność za swoje psy także teraz" - zakończyła swoją wiadomość.
A wy? Co sądzicie na ten temat? Dajcie znać w komentarzach.