Ile powinno się dać na komunię? Więcej niż kopertę. Nowa moda to zobowiązanie na lata

Każdego roku w sezonie komunijnym chrzestni zastanawiają się, ile powinno dać się na komunię swojej chrześnicy czy chrześniakowi. Okazuje się, że w tym roku zasady nieco się zmieniły. Dzieci nie oczekują jednorazowych kopert, a długoterminowych zysków. Nowy trend komunijny wywołuje kontrowersje.
Ile powinno się dać na komunię?
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Prezenty komunijne każdego roku wywołują kontrowersję. Wraz z biegiem czasu zmieniają się potrzeby i marzenia dzieci, które przystępują do sakramentu. Niegdyś wystarczył medalik i rower, by dziecko zapamiętało ten dzień na lata, teraz rodzice chrzestni kupują drony, quady czy wycieczki all-inclusive, a i tak ciągle pojawiają się nowe pomysły. Odkąd redakcja Onetu nagłośniła najnowszy z nich, emocje nie słabną. 

Zobacz wideo

Nowa moda komunijna to zobowiązanie na lata

Okazuje się, że zgodnie z obowiązującym trendem, koperty są passe. Choć pewnie wiele osób odetchnie z ulgą, wcale nie jest to dobra wiadomość dla chrzestnych. W 2024 roku zamiast tego zakłada się dzieciom konta oszczędnościowe, gdzie systematycznie wpłaca się gotówkę na ich przyszłość. O nowej modzie poinformowała w liście do redakcji czytelniczka Onetu. 

"Siostra, wręczając nam zaproszenie na komunię córki, od razu zaznaczyła, żeby nie kupować jej żadnych prezentów. Czekałam z niecierpliwością, z czym zatem mam odwiedzić w maju chrześnicę w kościele. Siostra oznajmiła, że 'teraz nie daje się prezentów, a zakłada dziecku konto oszczędnościowe'. Odjęło mi mowę" - relacjonowała. Dodała też, że kiedy zaskoczona skrytykowała pomysł, usłyszała, że  "jest staroświecka i nie idzie z duchem czasu". 

Konto oszczędnościowe na komunię? "Rodzicom poprzewracało się w głowach"

Zapytaliśmy naszych czytelników, co myślą o takim rozwiązaniu. - To zależy od tego, jak duże miałyby być wpłaty. Z jednej strony może to być dobre rozwiązanie dla chrzestnych, którzy nie musieliby się już głowić, co kupić dziecku na święta, urodziny itp. Zakładają konto i przy każdej możliwej okazji po prostu wpłacają kasę. Problem z wymyślaniem z głowy - mówi Ola. Dodaje jednak, że nie powinno się oczekiwać, że będą wpłacali pieniądze co miesiąc.

Agnieszka jest innego zdania. - Moim zdaniem to wymysły rodziców, którym poprzewracało się w głowach. Założenie takiego konta to dla chrzestnych kłopot i trwałe zobowiązanie. Poza tym, czy sprawi to radość dziecku? Nie sądzę... Kiedyś bardziej niż prezenty, liczyła się atmosfera i spotkanie. Ale widać te czasy już minęły - skwitowała. A wy, jak myślicie?

Więcej o: