W swoim projekcie fotograficznym Walter Schels chciał zmierzyć się z pojęciem śmierci. 88-letni fotograf miał osiem lat, gdy skończyła się II wojna światowa. Po traumie, której wówczas doświadczył, pozostał mu paniczny lęk przed śmiercią. Wraz ze swoją żoną Beate zaangażowali się w projekt, który miał pokazać, jak zmienia się oblicze człowieka po śmierci. Stworzyli serię 26 zdjęć "przed" i "po", których modelami byli śmiertelnie chorzy pacjenci hospicjów z Berlina i Hamburga. Jego niezwykły projekt opisała na Instagramie tanatokosmetolog Agnes Tołoczmańska.
Jak wyjaśniła Agnes Tołoczmańska, zmiana twarzy po śmierci związana jest z wiotczeniem wszystkich mięśni. Widać to dokładnie na fotografiach wykonanych przez parę. "Schels i Lakotta odwiedzali różne hospicja w Hamburgu i Berlinie, aby znaleźć osoby chętne do wzięcia udziału w projekcie. Zaskoczyło ich to jak wiele osób zgodziło się wziąć w nim udział. Pracowali nad projektem ponad rok. Czas między pierwszym portretem a drugim (już po śmierci fotografowanej osoby), mógł wynosić od kilku dni do kilku miesięcy - napisała pod filmikiem na Instagramie. Dodała też, że para musiała cały czas być dostępna i oczekiwać na telefon o czyjejś śmierci. Musieli zrezygnować z jakichkolwiek innych prac poza projektem.
Projekt wpłynął także na postrzeganie życia przez fotografów. "Walter po zakończeniu projektu przyznał, że kocha życie jeszcze bardziej niż kiedykolwiek, jednak jest teraz bardziej świadomy swojej śmiertelności. Ta świadomość pomaga mu się lepiej przygotować na moment śmierci, bez ciężaru ogromnego lęku, jaki towarzyszył mu przed wykonaniem projektu" - czytamy.
W komentarzach pod nagraniem wiele osób zwróciło uwagę, że na twarzach zmarłych widoczny jest spokój. "Widać ulgę na twarzy", "Dla mnie te kilka zdjęć to twarze, które opuściło napięcie, to materia bez ducha, dusza bez cierpienia. Bardzo wartościowy projekt", "Twarze spokojne, jakby odpoczywały...", "Widzę spokój na twarzy. Dwa razy byłam przy śmierci i jakaś taka spokojność spływa" - czytamy w komentarzach.
Agnes Tołoczmańska na koniec podkreśliła, że ważne jest to, aby wychodzić z informacjami na temat śmierci poza prosektoria i edukować ludzi na temat procesów, jakie zachodzą po śmierci.