W ostatnich latach coraz częściej możemy usłyszeć o kryzysie powołań w Kościele Katolickim. Z danych Katolickiej Agencji Informacyjnej dowiadujemy się, że chętnych do nauki w seminariach jest coraz mniej. W ubiegłym roku w całym kraju zgłosiło się 280 kandydatów. Najwięcej było ich w Tarnowie (87) oraz w Krakowie (82).
Jak informuje toruńskie wydanie "Gazety Wyborczej", w ramach tegorocznego naboru do tej pory tylko dwie osoby złożyły papiery do tamtejszego seminarium. Co istotne, rekrutacja potrwa do końca września. - Ostatecznej listy kandydatów jeszcze nie ma, bo nabór trwa do końca września. Dwie osoby potwierdziły i złożyły papiery do seminarium. Trzecia osoba się dowiadywała. Czekamy na jej decyzję - powiedział w rozmowie z tygodnikiem "Tylko Toruń" ksiądz dr Bogusław Dygdała z Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Toruńskiej.
W materiale "Gazety Wyborczej" do sprawy odniósł się dr Paweł Załęcki, który jest socjologiem religii. Ekspert nie dziwi się, że w naszym kraju zamykane są seminaria. - Kościół sobie na to zapracował, nie przyciągając młodych ludzi do siebie. Afera goni aferę i nie słyszymy o dobrych księżach. Katechizacja szkolna też jest wygaszana. Młodzi ludzie się tam nie pojawiają, więc skąd mają być chętni do sprawdzenia na drodze do kapłaństwa? - powiedział socjolog. Dodał także, że jego zdaniem Kościół musi upaść, aby odrodzić się na nowo. Obecnie jednak nie widzi na to szans. To dlatego, że nowe pokolenie duchownych jest przygotowane do funkcjonowania na starych zasadach.