Zakopane ma problem z arabskimi turystami? Zaczęło się narzekanie. "To wymaga dużo więcej pracy"

Od kilku sezonów Zakopane cieszy się ogromną popularnością wśród turystów z krajów arabskich. Z jednej strony, to powód do radości. Nie jest tajemnicą, że przyjezdni z krajów takich jak ZEA, Oman, czy Arabia Saudyjska, zostawiają na Podhalu ogromne sumy pieniędzy. Z drugiej, rozwój turystyki zazwyczaj sprawia, że niektórzy turyści generują pewne nowe problemy.
Zakopane ma problem z arabskimi turystami? Zaczęło się narzekanie. 'To wymaga dużo więcej pracy'
Arabscy turyści w Zakopanem, Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Turyści z krajów arabskich uwielbiają Polskę, a w szczególności Podhale. W ostatnim czasie w Zakopanem pojawiły się skierowane do nich reklamy, a niektóre lokale gastronomiczne urozmaiciły swoją ofertę o dania halal. Te działania przynoszą skutek. Jak donoszą media, liczba arabskich turystów w tym rejonie Polski stale rośnie. 

Zobacz wideo Ustroń lepszą wersją Zakopanego?

Zakopane ma kłopoty? "To wymaga dużo więcej pracy"

Zdaniem niektórych coraz częściej dają znać o sobie różne różnice kulturowe. Mogą one dziwić pracowników lokali gastronomicznych czy hoteli. - Pierwsze, co rzuca się w oczy, to że pozostawiają po sobie troszeczkę większy bałagan niż goście z Polski. [...] Oczywiście nie chcemy wrzucać wszystkich do jednego worka, ale statystycznie rzecz biorąc, zdecydowanie częściej sprzątanie po gościach z krajów arabskich wymaga dużo więcej pracy - powiedziała w rozmowie z Eską Kraków Emilia Glista, która specjalizuje się w pomocy właścicielom hoteli w pozyskiwaniu klientów. 

Na Podhalu pojawiły się m.in. ogłoszenia w języku arabskim
Na Podhalu pojawiły się m.in. ogłoszenia w języku arabskimFot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Policjanci wydają mandaty, a turyści robią sobie z nimi zdjęcia

Z pewnym nowym zjawiskiem muszą liczyć się także policjanci. W lipcu lokalne media informowały o pewnej kłopotliwej sytuacji. Na deptaku w Zakopanem pozostawiono dwa luksusowe auta. Należały one do turystów z krajów arabskich. Co istotne, w tym miejscu obowiązuje zakaz parkowania. W sprawę zaangażowali się funkcjonariusze policji, z którymi właściciele samochodów wdali się w dyskusję. 

Okazuje się, że opisana historia nie była odosobnionym przypadkiem. Niektórzy przyjezdni nie boją się kar finansowych. - Nawet jak dostaną mandat, czy na kole ich samochodu pojawi się blokada, to się z tego cieszą, robią sobie zdjęcia. Tak jakby to była atrakcja - powiedział w rozmowie z "Gazetą Krakowską" pan Wiesław, góral pracujący przy Krupówkach.

Więcej o: