Odeszła od męża i wzięła ślub sama ze sobą. "Podejmując decyzję o odejściu, byłam na emocjonalnym dnie"

Anna Rusowicz w zeszłym roku wzięła "samoślub". Artystka udzieliła wywiadu, w którym opowiedziała, dlaczego zdecydowała się na ten krok i jak wyglądały przygotowania. "Odbył się wieczór panieński, zamówiłam u krawcowej piękną suknię ślubną. Białą. Zamówiłam też sygnet z moimi inicjałami" - relacjonowała.
Anna Rusowicz poślubiła samą siebie
Instagram/anna_rusowicz_official

Anna Rusowicz w 2022 roku podjęła decyzję o rozwodzie z Hubertem Gasiulą. W rozmowie ze "Zwierciadłem" jako jeden z powodów rozpadu małżeństwa wymieniła gaslighting. To  forma psychologicznej manipulacji, w której osoba umyślnie tworzy w osądzie ofiary wątpliwości wobec własnej pamięci i zaniża jej poczucie własnej wartości. 

Zobacz wideo Tajemnice Kasi i Jacka. "Nigdy czegoś takiego nie robiliśmy". Kwiat Jabłoni w "Ja wysiadam" [materiał wydawcy kobieta.gazeta.pl]

"Podejmując decyzję o odejściu, byłam na emocjonalnym dnie. (...) Głośno opowiem też o tym, że stałam się ofiarą gaslightingu. Doświadczyłam tego w swoim małżeństwie. Jedna osoba potrafi tak manipulować rzeczywistością, że czujesz się jak aktor w strasznym spektaklu, gdzie fruwają przedmioty, a drzwi otwierają się same. Nie jest trudno zrobić z kogoś wariata" - opowiadała. 

Anna Rusowicz wzięła samoślub

Po trudnych doświadczeniach piosenkarka podjęła decyzję, że sama o siebie zadba i da sobie miłość, jakiej nie otrzymała w przyszłości. Postanowiła pobrać się sama ze sobą. - 29 kwietnia 2023 r. wzięłam ze sobą ślub. Niecałe dwa tygodnie po rocznicy ślubu, który brałam z byłym mężem. Chciałam, aby to było blisko tej daty. I to był samoślub z prawdziwego zdarzenia - opowiadała w rozmowie ze "Zwierciadłem".

Zadbała o to, by uroczystość i przygotowania do niej były bliskie perfekcji. - Odbył się wieczór panieński, zamówiłam u krawcowej piękną suknię ślubną. Białą. Zamówiłam też sygnet z moimi inicjałami, AR, zamiast obrączki. Sama ceremonia zaślubin wyglądała tak, że stanęliśmy wszyscy w kręgu, trzymając się za ręce. Wypowiedziałam ze wzruszeniem przysięgę, którą sama napisałam. Biorę was, kochani, za moich świadków... Biorę także księżyc i gwiazdy, bo to ważni świadkowie mego życia. Przyrzekam wam, że będę się kochała do końca - opowiadała. 

Następnie dodała, że od zawsze pragnęła uczuć i żebrała o miłość. - Dostawałam tylko ochłapy - stwierdziła. Zauważyła, że "kobiety noszą w sobie czynnik niedokochania, szukają usilnie akceptacji i bezwarunkowej miłości". Sama w dzieciństwie nie doświadczyła miłości, jakiej potrzebowała. Straciła w wypadku samochodowym matkę. Ojciec "oddał ją wujostwu na wychowanie" i straciła z nim kontakt. 

Nie brakowało jej pana młodego

Teraz wróciła wspomnieniami do ceremonii samozaślubin w rozmowie z "Dzień dobry TVN". Przyznała, że nie brakowało jej mężczyzny u boku. - Była suknia ślubna, przyjaciele, obrączka. Było wszystko tak samo, tylko nie było pana młodego i nie brakowało mi go, o dziwo. W związkach należy bywać, a w związku z samą sobą trzeba być. Ślubowałam sobie miłość własną, żeby być szczęśliwą, nie dawać się krzywdzić, żeby się rozkochać w swoim życiu. Świadkami byli wszyscy moi przyjaciele: księżyc, gwiazdy i niebo. To są moi świadkowie. Patrzyli, trzymają mnie za słowo, teraz muszę pokazać, że jestem temu wierna. To też był element walki o siebie -podkreśliła. 

Więcej o: