Wyobraź sobie, że w ciepły, słoneczny dzień otwierasz okno, chcąc wpuścić do domu trochę świeżego powietrza. Po chwili zamierasz, bo z ramy okna wysypują się dziesiątki, a może i nawet setki małych owadów. Brzmi jak scena z horroru? Niestety, to codzienność wielu z nas, a głównymi bohaterkami tego zaskakującego widowiska są biedronki azjatyckie. Leśnik Dariusz Dziektarz uwiecznił podobną sytuację na filmie, który zamieścił w internecie, przy okazji wyjaśniając to nietypowe zjawisko.
Biedronki azjatyckie, choć nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla życia ludzi, mogą być niezwykle uciążliwe. Rój małych owadów próbujących przedostać się przez framugę okienną w większości z nas pewnie wzbudziły niepokój. Właśnie tak wygląda atak biedronek azjatyckich, które masowo przypuszczają szturm na nasze domy w poszukiwaniu ciepłego schronienia na zimę. Ale ta historia ma znacznie ciekawszy wątek. Jak wyjaśnia leśnik Dariusz Dziektarz pod zamieszczonym na portalu X filmem, biedronki te zmagają się z nietypowym problemem – grzybem Hesperomyces harmoniae, który przenosi się drogą płciową.
Grzyb kiełkuje na ciałach owadów, wysysając ich płyny ustrojowe i powodując ich osłabienie. To choroba weneryczna, którą biedronki zarażają się także w dużych skupiskach, na przykład podczas zimowania w naszych domach. Co więcej, leśnik zdradza, że owady te potrafią pić krew kręgowców, co dodaje im jeszcze więcej grozy. Dariusz Dziektarz jest autorem książki, pt. "Rozejrzyj się! Fascynujący świat polskiej przyrody", w której opisuje między innymi biedronki azjatyckie i problemy, jakie się z nimi wiążą.
Biedronki azjatyckie, choć na pierwszy rzut oka nieszkodliwe, potrafią stać się prawdziwą zmorą. Potrafią ugryźć człowieka, co powoduje lekkie podrażnienie skóry. Do tego wydzielają nieprzyjemny zapach i zostawiają trudne do wywabienia plamy. Ich obecność bywa niezwykle irytująca, ale na szczęście istnieje kilka naturalnych i skutecznych sposobów, by się ich pozbyć. Co odstrasza te owady?
Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu.
Zachęcamy do zaobserwowania nas w Wiadomościach Google.