Miejsce na cmentarzu "przyznawane" jest na 20 lat. Po upływie tego czasu dysponent, zwykle członek rodziny, powinien dokonać kolejnej opłaty prolongującej nienaruszalność grobu na kolejne 20 lat. Nie oznacza to, że po przegapieniu terminu zarząd cmentarza z dnia na dzień zlikwiduje grób i przekaże miejsce komuś innemu. Mimo wszystko, jeśli dysponent nie opłaci miejsca, to trafi ono do innego zmarłego, a nazwiska uprzednio pochowanych będzie można znaleźć już tylko w księgach.
Jak tłumaczyła Patrycja Ćwikła w rozmowie z portalem prawo.pl, zarząd wysyła do ostatniej opłacającej osoby zawiadomienie o zbliżającym się terminie lub że termin ten upłynął. Zdarza się, że takie tabliczki przyczepiane są do nagrobków. Przekazanie miejsca i demontaż płyt odbywa się, dopiero gdy przypomnienie o zapłacie nie przyniosło skutku. - Grobu się nie likwiduje, a przydziela się go do pochowania kolejnym osobom - zaznaczyła. Rodzina poprzednio pochowanych może w sądzie ubiegać się o umieszczenie tabliczki z nazwiskiem na grobie, musi jednak wykazać, że "interesowała się grobem". By uniknąć problemów, lepiej pilnować terminów i opłat.
Miejsce na cmentarzu nie jest przyznawane na zawsze. Co 20 lat trzeba przedłużać możliwość użytkowania grobu, a cenniki ustalane są przez zarządzających danym cmentarzem, a więc m.in. gminę, samorząd albo dany kościół w przypadku cmentarzy parafialnych. Różnice między kosztami wykupienia i przedłużenia miejsca między większymi miastami a mniejszymi miejscowościami potrafią być drastyczne. Zgodnie z ustawą prolongata miejsca jest równa wysokości opłaty przewidzianej za pochowanie zwłok. Ceny w mniejszych miejscowościach, w tym również na cmentarzach parafialnych, zwykle oscylują między 500 a 600 zł. W największych miastach takich jak Warszawa i Wrocław mogą sięgać nawet kilku czy kilkunastu tysięcy zł.
Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu.
Zachęcamy do zaobserwowania nas w Wiadomościach Google.