"Był bardzo dobrym ojcem, niezwykle opiekuńczym". Kobiety bronią oskarżonych o gwałt na Gisele Pelicot

Trwa proces 50 mężczyzn, którzy zjawiali się w domu Gisele Pelicot na zaproszenie jej męża i gwałcili odurzoną 70-latkę. W drugiej połowie października oddano głos partnerkom i żonom oskarżonych. Te pomimo szokujących faktów, wciąż usprawiedliwiają i wspierają sprawców przemocy.
FRANCE-JUSTICE/CONSENT
Fot. REUTERS/Manon Cruz

- Nie wyobrażacie sobie państwo, jak straszne jest dla mnie wysłuchiwanie tych słów - mówiła Gisele Pelicot po tym, jak usłyszała zeznania kobiet związanych z oskarżonymi. Jak donoszą "Wysokie Obcasy", partnerki i żony mężczyzn, którzy zgwałcili 70-latkę, stały za sprawcami przemocy murem. Nawet jasne dowody w postaci nagrań nie były w stanie uświadomić im skali popełnionego przestępstwa. Zaprzeczały, usprawiedliwiały i brały winę na siebie. Bo "wzorowy mąż" i "dobry ojciec" to nie gwałciciel.

Zobacz wideo Karolina Brzuszczyńska i Agnieszka Skrzeczkowska opowiadają o imprezie, na której dosypano im tabletkę gwałtu. "Nie byłam świadoma, co się wydarzyło kilka godzin wcześniej"

Proces o gwałty na Gisele Pelicot. Kobiety oskarżonych zabrały głos

Partnerka Patrice'a N.,opisywała oskarżonego jako: "dobrego ojca", "bardzo uprzejmego" i "bardzo hojnego". - Zawsze traktował mnie jak księżniczkę - podkreślała. Nie rozstała się z nim, gdy wyszło na jaw, że zgwałcił Gisele. - Nie jest to łatwe, ale wspieram go i mam do niego pełne zaufanie - mówiła w czasie zeznań. W podobnym tonie wypowiadały się kolejne kobiety.

61-letnia Josiane w styczniu 2018 roku zawiozła swojego partnera 47-letniego Abdelaliego D. pod dom Gisele Pelicot. Jak tłumaczyła, od początku związku wiedziała, że ma on doświadczenia w otwartych relacjach i to akceptowała. - Kazał mi zaparkować kawałek dalej. Robiło się ciemno. Czekałam na niego w samochodzie. W końcu wrócił. Nie zadawałam mu żadnych pytań. Nie chciałam nic wiedzieć - cytują jej słowa "Wysokie Obcasy".

Żona innego oskarżonego, Cecile, która dowiedziała się, że jej mąż, Jean-Pierre M., poddał ją co najmniej 12 gwałtom i napaściom na tle seksualnym w towarzystwie Dominique’a Pelicota, także usprawiedliwiała męża. - Wciąż darzę go silnym uczuciem (...). To wspaniały człowiek. Był bardzo dobrym ojcem, niezwykle opiekuńczym - mówiła. Pomimo krzywdy, jaką jej wyrządził, nie wniosła oskarżenia, ani się nie rozwiodła.

45-letnia Hien, żona Jeana-Luca L., natomiast opisywała swojego męża jako "miłego i uczciwego człowieka", "dobrego męża i ojca". A to, że zgwałcił inną kobietę, tłumaczyła faktem, że przechodziła wtedy przez ciężki okres i odmawiała mężowi kontaktów seksualnych. - Myślę, że to dlatego musiał szukać gdzie indziej, jak to mężczyzna - dodała.

"Gwałciciela można znaleźć również we własnym domu"

Gisele Pelicot, która według śledczych miała być zgwałcona co najmniej 92 razy przez 72 mężczyzn, była wstrząśnięta tym, co usłyszała. - Chciałabym powiedzieć tym kobietom, tym mamom, tym siostrom, które mówią, że ich mąż, syn czy brat jest wyjątkowym człowiekiem, że ja też miałam wyjątkowego mężczyznę w domu. Chciałabym powiedzieć im, że gwałciciel to nie tylko ten, którego można znaleźć w ciemnym zaułku. Gwałciciela można znaleźć również we własnym domu - zaznaczyła. 

Więcej o: