Spacerując po stoiskach pełnych kolorowej ceramiki, łatwo natknąć się na sprzedawców, którzy z dumą prezentują swoje unikaty. Kubki, talerze, miski, urocze kurzołapy na półki... Wszystko, jak zapewniają, ręcznie szkliwione, pierwszego gatunku, niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju. Takie deklaracje zwykle idą w parze z wysoką ceną. Tylko skąd wiadomo, czy naprawdę kupujemy wyjątkowy egzemplarz, a nie bubel po przejściach? Szkliwiarnia Katowice przychodzi z pomocą, a ich ceramiczny lifehack to złoto dla wszystkich, którzy nie chcą dać się nabić w "dzbanek".
To nie żadna magia, tylko fizyka i wprawiona ręka. Jeśli chcesz sprawdzić, czy ceramiczne naczynie jest wysokiej jakości, nie ma pęknięć, mikrouszkodzeń albo ukrytych klejeń, weź do ręki coś lekkiego i podłużnego, najlepiej długopis albo ołówek i stuknij delikatnie w rant lub ściankę naczynia. Brzmi absurdalnie? A jednak działa. Jak zapewniają doświadczeni ceramicy, prosty test "na ucho" zdradza więcej, niż targowe przekupki chcące wcisnąć nam podejrzany kubek za 60 zł.
Zdrowa, dobrze wypalona ceramika wyda z siebie dźwięczny, czysty, niemal "śpiewający" ton. Coś jak szklany dzwoneczek albo delikatny stuk kieliszka tuż przed toastem. Taki efekt dają naczynia, które nie mają ukrytych pęknięć ani żadnych domowych napraw. Jeśli zaś dźwięk będzie głuchy, stłumiony lub metalicznie fałszywy, może to oznaczać, że ceramika ma rysę, była sklejona albo po prostu została źle wypalona i nie przeszła próby ognia. W takich przypadkach nawet najpiękniejsze malowanie nie uratuje jakości, gdyż taki kubek może rozpaść się przy pierwszym spotkaniu z gorącą herbatą czy kawą.
Jeśli twoje małe detektywistyczne śledztwo zakończyło się sukcesem i ceramiczne naczynie zaliczyło test dźwięku, gratulacje, trafił ci się wyjątkowy egzemplarz. Teraz czas, by zadbać o niego tak, jak na to zasługuje. Bo nie wszystko, co uchodzi w codziennej kuchni, będzie odpowiednie dla ręcznie robionego kubka. Tu nie ma miejsca na szorstkie traktowanie, a liczy się czułość, wyczucie i odrobina rytuału. Dzięki temu będzie służył przez lata.
Po pierwsze: unikaj zmywarki, nawet jeśli producent na to zezwala. Wysoka temperatura, silne detergenty i ciągłe obijanie się o inne naczynia z czasem mogą pozbawić szkliwo blasku i przyspieszyć rysowanie powierzchni. Znacznie bezpieczniejsze będzie mycie ręczne, z użyciem miękkiej gąbki i zwykłego płynu do naczyń.
Ostrożność warto zachować nie tylko przy zakupie, lecz także podczas codziennego użytkowania naczyń. Rękodzielnicza ceramika nie lubi gwałtownych zmian temperatur. Wlany wrzątek do zimnego kubka może spowodować drobne pęknięcie, a to już krok od rozczarowania. Lepiej wcześniej ogrzać naczynie w dłoniach albo przepłukać je ciepłą wodą. Ważne jest także to, jak ceramika "odpoczywa" między kolejnymi użyciami. Układanie jej jedna na drugiej lub bezpośrednio na twardej półce to prosta droga do wyszczerbień. Zdecydowanie bezpieczniej będzie oddzielić ją lnianą ściereczką albo podłożyć pod naczynia coś miękkiego.
Na koniec warto pamiętać o jednym: rękodzieło nie musi być perfekcyjne. Wręcz przeciwnie. Drobne zacieki, nierówne brzegi czy nieregularna kolorystyka to nie wady, lecz ślady autentycznej, ludzkiej pracy. To właśnie one nadają naczyniom charakter, duszę i historię, której próżno szukać w fabrycznie produkowanych kompletach z marketu. Dlatego jeśli zauważysz małe niedoskonałości na kubku czy misce, nie skreślaj ich tylko z takiego powodu. Jakie ceramiczne wyroby najczęściej kupujesz na targach? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu.
Zachęcamy do zaobserwowania nas w Wiadomościach Google.