Ofiary powodzi mają kolejny poważny problem. Chodzi o ubezpieczenia

Wielu mieszkańców terenów popowodziowych z województwa dolnośląskiego mierzy się z poważnymi problemami. Niektórzy z nich nie mogą zawrzeć nowych polis ubezpieczeniowych. Ich trudna sytuacja została nagłośniona w programie Interwencja.
Po powodzi nie stać ich na ubezpieczenia
Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Z takim problemem mierzy się pani Maria ze Stronia Śląskiego, która wraz z siostrą prowadzi pensjonat. Działka i budynek zostały zalane przez powódź we wrześniu ubiegłego roku. Po remoncie obiektu właścicielki postanowiły ubezpieczyć go na wypadek kolejnej powodzi. 

Zobacz wideo Niszczycielska powódź w Bośni i Hercegowinie:

Trudna sytuacja powodzian. "Napawa lękiem i przerażeniem"

Jednak prawie wszyscy ubezpieczyciele im odmówili. Natomiast ten, który się zgodził, za polisę zażądał ogromnej sumy. - Dostałam ofertę na 96 tys., a poprzednio płaciłam osiem tys. Obroty całej naszej firmy nie przekraczają rocznie 400 tys. zł. Czyli to jedna czwarta tej kwoty - zdradziła w rozmowie z Interwencją pani Maria. Natomiast jej siostra wyznała:

Straciliśmy dom, miejsce zamieszkania i miejsce pracy. Ta powódź mocno odcięła nas od wszystkiego, a przychodzi kolejna fala różnych zgryzot. Jest to sytuacja, która napawa nas lękiem i przerażeniem. Nie pozwala w sposób optymistyczny patrzeć w przyszłość.

Podobny problem ma pani Agnieszka. W czasie powodzi jej dom został zalany do poddasza. W trakcie remontu kobieta chciała ubezpieczyć budynek na niewielką kwotę. Jednak towarzystwa ubezpieczeniowe jej odmówiły. - Potem po wielu opcjach pojawiło się ubezpieczenie domu w budowie. I to jest jedyna opcja. Nie ma ubezpieczenia mienia w budynku, a wartość budynku zaniżona jest o połowę - zdradziła kobieta.

"Ubezpieczenia opierają się na kalkulacji ryzyka"

Dziennikarze Interwencji chcieli porozmawiać na temat trudnej sytuacji mieszkańców terenów popowodziowych z rzecznikiem Polskiej Izby Ubezpieczeń. Ten jednak nie zgodził się na rozmowę. W przesłanej drogą e-mailową wypowiedzi poinformował jednak, że "ubezpieczenia, z definicji, opierają się na kalkulacji ryzyka, czyli ocenie prawdopodobieństwa, że dane zdarzenie, jak na przykład powódź, rzeczywiście się wydarzy". Zaznaczył także, że w sytuacji, gdy ryzyko jest wyjątkowo wysokie, ubezpieczyciel musi uwzględnić to w cenie polisy. Czy korzystasz z ubezpieczenia na dom? Zachęcamy do udziału w sondzie i komentowania artykułu. 

Więcej o: