Niektóre samoopalacze zawierają kwasy owocowe, które delikatnie złuszczając naskórek, ułatwiają uzyskanie równomiernej "opalenizny".
Osoby o cerze tłustej, z zaskórnikami, powinny przed nałożeniem samoopalacza oczyścić cerę w gabinecie kosmetycznym. Nałożenie preparatu na zanieczyszczoną skórę spowoduje, że zatykające pory czopy najmocniej chwycą kolor i staną się bardziej widoczne. Przy świecącej się skórze lepiej wybierać beztłuszczowe samoopalacze o żelowej konsystencji.
Tuż przed nałożeniem samoopalacza dokładnie wymyj i wysusz skórę, a potem wmasuj w nią lekki krem lub balsam nawilżający, zwracając szczególną uwagę na łokcie, pięty i kolana. Zamiast balsamu możesz użyć toniku, który nada skórze bardziej kwasowy poziom pH, dzięki czemu opalenizna będzie bardziej równomierna.
"Opalając" twarz dobrze jest zabezpieczyć odrobiną wazeliny brwi, linię włosów i skórę nad górną wargą.
Na łokcie, kolana i kostki nałóż mniej samoopalacza, gdyż zrogowaciała skóra w tych miejscach wchłania go o wiele więcej i zabarwi się intensywniej niż reszta ciała. Po wysmarowaniu całego ciała dokładnie wymyj ręce, bo inaczej paznokcie i wnętrza dłoni będą żółte. Potem wyciśnij odrobinę samoopalacza na grzbiet dłoni i rozetrzyj go grzbietem drugiej.
Większość samoopalaczy wchłania się w ciągu 15-30 minut. W tym czasie lepiej założyć coś starego i ciemnego, gdyż tkaniny również złapią kolor.
Jeśli chcesz uzyskać delikatniejszy odcień opalenizny, wymieszaj w dłoniach samoopalacz z mleczkiem do ciała i rozsmaruj na skórze. Dzięki temu można kontrolować intensywność opalenizny. Im więcej mleczka dodasz, tym jaśniejszy będzie jej kolor. Ta sztuczka jest bardzo przydatna, gdy nakładamy samoopalacz na zupełnie bladą skórę.
Natomiast intensywność koloru można pogłębiać nakładając kolejne warstwy samoopalacza codziennie przez dwa-trzy dni.
Najwygodniejsze są kremy typu 2w1: samoopalacz i make-up w odcieniu złocistego brązu. Choć opalenizna, tak jak w wypadku innych samoopalaczy, pojawi się po kilku godzinach, a make-up szybko się zmyje, od razu widać, czy krem został równomiernie rozsmarowany.
Po kilku dniach, kiedy naskórek zacznie się złuszczać, sztuczna opalenizna traci świeżość. Zanim powtórnie sięgniesz po samoopalacz, złuszcz starą warstwę peelingiem.
Samoopalacze są często sprzedawane w dwóch odcieniach - jaśniejszym i ciemniejszym. Przed zakupem warto je przetestować. Jednym odcieniem smarujemy jeden nadgarstek, drugim - drugi. Po dwóch-trzech godzinach można sprawdzić, który kolor jest dla nas najlepszy
Sztuczna opalenizna częściowo chroni przed słońcem - pochłania promieniowanie UVA. Ale tylko niektóre samoopalacze zawierają filtry chroniące przed promieniowaniem UVB. Dlatego przed wyjściem na plażę trzeba się dodatkowo posmarować kremem z filtrem przeciwsłonecznym
Najważniejszym składnikiem samoopalaczy jest dihydroksyaceton (DHA). Reaguje z keratyną (białko znajdujące się w zrogowaciałych komórkach) naskórka, nadając skórze żółtobrązowy, opalony kolor. Odcień zmienia tylko najbardziej zewnętrzna, zrogowaciała warstwa skóry. Dlatego sztuczna opalenizna jest nietrwała, znika w ciągu kilku dni wraz z naturalnie złuszczającym się naskórkiem. Ale w przeciwieństwie do słonecznej opalenizny jest całkowicie bezpieczna. Prawdziwa opalenizna jest obroną skóry przed zbyt intensywnym działaniem promieni słonecznych. Promienie UVB pobudzają komórki skóry do syntezy naturalnego pigmentu, melaniny. Melanina tworzy filtr wychwytujący promienie ultrafioletowe. Im więcej melaniny znajduje się w skórze, tym ciemniejsza, czyli bardziej opalona, staje się karnacja.