Jeśli chcemy uporać się z popękanymi naczynkami, wyeliminujmy z naszego życia zmęczenie, napięcie, niedostatek snu i papierosy przynajmniej spróbujmy je ograniczyć.
Silnie zaczerwienione, popękane naczynka krwionośne na twarzy mogą być skutkiem nadużywania kąpieli słonecznych latem, przemarznięcia twarzy zimą, nadmiernego wysiłku fizycznego lub objawem choroby o nazwie rosacea - trądzik różowaty. Kruchość naczynek krwionośnych jest też czasem cechą dziedziczną.
O tej porze roku dolegliwość potęguje fakt, że na zewnątrz jest zimno, skórę przenika lodowate powietrze, smaga wiatr ze śniegiem, a w pomieszczeniach jest bardzo ciepło. Ta różnica temperatur okazuje się zgubna dla drobnych naczynek krwionośnych na twarzy.
Problem zaczyna się już u nastolatek. Jest nim częste rumienienie się jako reakcja na różne bodźce, np. zdenerwowanie, wysoką lub niską temperaturę. Początkowo objaw ten ustępuje po kilku minutach. Z czasem rumieniec blednie wolniej i może się przekształcić w rumień stały. Obserwuję to u coraz większej liczby moich bardzo młodych klientek. Jak można wówczas pomóc? Mamy na rynku tzw. kosmeceutyki, nie tylko pielęgnujące, ale i leczące. Są to toniki, mleczka do demakijażu, żele do mycia twarzy, kremy i maseczki do codziennej pielęgnacji. Cierpliwe i regularne ich używanie daje bardzo dobre efekty.
Trzeba także chronić twarz przed chłodem, używając kremów ochronnych i podkładu pod makijaż, latem unikać ostrego słońca, ostrożnie korzystać z solarium, zwłaszcza z lampy opalającej twarz. Jesienią i wiosną można w gabinecie kosmetycznym przeprowadzić kurację wzmacniającą ścianki naczynek krwionośnych.
Zaniedbanie rumienia doprowadza najczęściej między trzydziestym a pięćdziesiątym rokiem życia do schorzenia o nazwie rosacea. Cierpi na nie około 4-5 razy więcej kobiet niż mężczyzn. Jego objawy przyjmują różną postać w zależności od stadium.
Symptomy pierwszego stadium, które często ignorujemy, to zaczerwienienie nosa, policzków i przestrzeni między brwiami, uczucie gorąca na twarzy po wypiciu gorącej kawy, herbaty czy kieliszka alkoholu lub po wejściu z chłodu do ciepłego pomieszczenia. Podobnie może się dziać pod wpływem silnej emocji. Na twarzy widoczne są popękane naczynka krwionośne.
Dolegliwości nie wyleczymy na własną rękę. Jej przyczyn trzeba często szukać np. w układzie hormonalnym (nadczynność tarczycy, nadmierne wydzielanie estrogenów w okresie menopauzy), trawiennym (schorzenia żołądka i dwunastnicy), czy nerwowym. Konieczna jest interwencja dermatologa, a nawet współpraca lekarzy różnych specjalności - endokrynologa, gastrologa, kardiologa.
Przestrzegam przed samodzielnymi kuracjami skierowanymi wyłącznie na skórę. Znam przypadki stosowania bez zalecenia lekarza takich maści, jak: laticort, mecortolon czy lorinden. Na początku środki te dają chwilową poprawę, nie leczą jednak przyczyny i mogą doprowadzić wręcz do uszkodzenia skóry.
Czasami, zwłaszcza przy tłustej skórze, objawy się zaostrzają i dochodzi do drugiego stadium schorzenia. Na twarzy pojawiają się zapalne krostki. Często znowu leczymy je na własną rękę środkami przeciw trądzikowi pospolitemu, zamiast iść do lekarza.
Niezależnie od tego, czy nasze popękane naczynka powstały na skutek działania czynników zewnętrznych czy choroby, pielęgnację cery, odżywianie i tryb życia powinniśmy podporządkować szczególnym zasadom. Do codziennej pielęgnacji najlepiej skompletować preparaty przeznaczone dla cery szczególnie wrażliwej lub specjalne, kurujące popękane naczynka.
Do makijażu należy używać kosmetyków delikatnych, bezzapachowych, tzw. hipoalergicznych. Widoczne naczynka można zatuszować specjalnymi korektorami w kolorze niebieskim lub zielonym, przed nałożeniem podkładu pod makijaż. Twarz myć wodą mineralną lub naparami z ziół. Nie wylegiwać się w gorącej kąpieli.
Z diety trzeba wykreślić alkohol, kawę i mocną herbatę, potrawy ostre, tłuste, a także bardzo zimne lub gorące. Aby wzmocnić ścianki naczynek, należy zażywać dużo witamin, zwłaszcza C, PP i B2 oraz pić napar z czarnego bzu lub wyciąg z gingko biloba (miłorzębu japońskiego).
Jeśli pozwalają na to nasze zasoby finansowe, polecam oddanie się pod opiekę dobrej kosmetyczki. Zaleci nam ona zindywidualizowaną pielęgnację cery i odpowiednie zabiegi w gabinecie.
Jeśli cierpimy na rosacea, kosmetyczka wspomoże działania lekarza. W gabinecie kosmetycznym można stosować maski łagodzące (np. zimne maski z alg), naświetlania niebieskim światłem, zabiegi jonoforezy, czyli wprowadzania w głąb skóry, za pomocą prądu galwanicznego, preparatów łagodzących zaczerwienienie i wzmacniających ścianki naczyń krwionośnych. Można wreszcie zlikwidować najbardziej szpecące popękane naczynka - koagulację prądem wysokiej częstotliwości uważam za najskuteczniejszą.
Kilka lat temu wielki entuzjazm wywołała w Polsce nowa metoda koagulacji z użyciem laserów argonowych i barwnikowych. Ja jednak laserowego zamykania drobnych naczynek nie polecam. Po zabiegu zostaje pajęczynka białych plamek lub nawet blizenek. Efekt ostateczny jest zatem nie najlepszy.
Małgorzata Lorkowska