Skóra zimą

Skóra zimą

Trzyma zwłaszcza w Alpach, gdzie za chwilę wybiorą się tysiące Polaków.

Wiele osób narzeka, że ich skóra jest zimą sucha, szorstka, nadwrażliwa i zaczerwieniona, zwłaszcza na twarzy. Wiatr, zimne mgły, mróz, a przede wszystkim różnica między temperaturą na zewnątrz i w pomieszczeniach oraz suche powietrze dokonują tych spustoszeń. W temperaturze poniżej +8iC skóra produkuje mniej natłuszczających ją substancji. Ponieważ nie ma dostatecznej warstewki ochronnej, wilgoć łatwiej paruje z powierzchni naskórka i ulega on odwodnieniu. Kiedy temperatura spada poniżej zera, naczynka krwionośne w skórze zwężają się gwałtownie - jest ona wtedy gorzej ukrwiona, a to osłabia jej metabolizm.

Skóra w zimie wymaga szczególnej troski. Zwłaszcza zaś w czasie zimowego urlopu, kiedy przez kilka godzin przebywamy na świeżym powietrzu. Podczas zjazdu na nartach, z prędkością około 20 km na godzinę, w temperaturze -10iC, działanie mrozu jest dwukrotnie zwielokrotnione. Chwila nieuwagi i możemy odmrozić nos, policzki lub ręce.

Pierwszymi objawami odmrożenia jest silne zblednięcie skóry na skutek gwałtownego skurczenia się naczyń krwionośnych i zanik reakcji czuciowych. Jeśli uszczypniemy się w zbielały policzek albo dłoń i nie czujemy bólu, natychmiast schrońmy się do najbliższego baru lub stacji wyciągu. Nie należy nacierać skóry śniegiem, jak kiedyś radzono. Jeśli to możliwe, obmywamy odmrożone miejsca ciepłą wodą. Będzie bolało, jest to jednak najskuteczniejsza pierwsza pomoc. Po rozgrzaniu skóra ulega zaczerwienieniu i może lekko spuchnąć. Przy odmrożeniu pierwszego stopnia te przykre objawy mijają po kilku godzinach. Poważniejsze uszkodzenia skóry spowodowane mrozem mogą nas oszpecić na całe życie.

Jak się zabezpieczać? Wolno używać kremów nawilżających. Do dziś pokutuje u nas błędna opinia, że mogą one zaszkodzić. Współcześnie produkowane kremy nawilżające szybko wsiąkają w głąb naskórka i nie grozi im zamarznięcie na twarzy. W sklepach z kosmetykami można kupić specjalne kremy ochronne. Podczas bardzo dużego mrozu zalecałabym używanie kremu tłustego lub nawet kilku kropli oleju roślinnego. Najlepiej oleju jojoba, który jest właściwie woskiem roślinnym o składzie zbliżonym do składu wosków obecnych w tłuszczowej powłoczce ochronnej naszego naskórka. Jest to wspaniały kosmetyk "narciarski" - skóra, po jego użyciu, nie błyszczy. Największy problem, to gdzie taki olej dostać. W Polsce jest on rzadkością, czasem bywa w sklepach zielarskich. Tłusty krem lub olej zapobiegają przyleganiu do skóry płatków śniegu i zamarzającej mgły. Pokryta nimi twarz czuje się jak w termosie. Powłoka tłuszczu na skórze utrudnia jednocześnie jej naturalną wymianę cieplną z otoczeniem. Dlatego po powrocie z nart należy go usunąć.

Kiedy już znajdziemy się w schronisku lub w pokoju hotelowym, wtulamy twarz w ogrzany ręcznik. Usuwamy tłusty krem mleczkiem kosmetycznym, myjemy twarz letnią wodą i wklepujemy obficie lekki krem nawilżający. Szczególnie cenny jest taki, który zawiera kwas hialuronowy lub ceramidy.

Na dłoniach, łokciach, kolanach i łydkach, zwłaszcza w miejscu, gdzie kończy się cholewka buta narciarskiego, skóra bywa szorstka i nabiera szarego koloru. Ratunkiem jest kąpiel z dodatkiem oleju roślinnego. Wiele firm kosmetycznych takie oleje oferuje w postaci kapsułek, wygodnych w podróży.

Jeśli pierzchną nam ręce, nie nosimy rękawiczek wełnianych - podrażniają naskórek. Doskonałe są rękawiczki z polaru lub polarem wyściełane, a także cieniutkie rękawiczki jedwabne, które nakładamy pod narciarskie. Po powrocie z nart dłonie myjemy letnią wodą i wcieramy dużo kremu nawilżającego.

Metalowe kolczyki lub klipsy mogą spowodować odmrożenie uszu w miejscu zetknięcia ze skórą. Najlepiej nie zabierać ich na urlop.

Im wyżej w górach spędzamy nasze zimowe wakacje, tym silniejsze jest działanie słońca. Na każde 100 m wysokości intensywność promieniowania ultrafioletowego rośnie o 1 procent. Promieniowanie to dodatkowo wzmocnione jest przez odbicie od śniegu i kryształków lodu. W połowie lutego wysoko w górach należy podczas słonecznej pogody stosować kremy z filtrem powyżej 20. Wozimy małą porcję specyfiku ze sobą. Smarujemy nim twarz i płatki uszu (zawsze wyłażą spod czapki) kilka razy w ciągu dnia.

Bywa, że wracamy z urlopu jak maszkarony, z wargami całymi w strupach. Winowajcą jest opryszczka - wirus, który aktywizuje się przy silnym nasłonecznieniu, gwałtownym oziębieniu ciała, np. podczas jazdy wyciągiem, przemęczeniu. Zabezpieczyć można wargi przed opryszczką maściami (np. Zovirax) lub specjalnymi szminkami. W różnych zabawnych kolorach są do nabycia w miejscowościach górskich.

Delikatne okolice oczu chronimy kremem z filtrem UW oraz koniecznie w słoneczne dni okularami. Wolno je zdejmować tylko w zamkniętych kabinach wyciągu. Jadąc wyciągiem orczykowym lub krzesełkowym bez okularów, nawet w cieniu łatwo możemy nabawić się zapalenia spojówek.

Małgorzata LORKOWSKA