Przez wiele lat prowadziłam bloga modowego i projekt #MojaSzafa na Instagramie. Pokazywałam kobietom klasyczne i ponadczasowe stylizacje. Brakowało mi wielu klasyków w szafie i postanowiłam sama je stworzyć – tak powstała Roselle.
To bardzo trudny biznes, trzeba połączyć wiele elementów, a proces produkcji jest długi i wymagający. Myślę, że kobiety lubią Roselle za autentyczność. Przywożę z Włoch naturalne tkaniny – jeżdżę po nie osobiście i sama je wybieram w wyjątkowych miejscach z wieloletnią tradycją. Włosi, których poznaję, są niesamowici i dużo się od nich uczę. Wszystkie konstrukcje opracowujemy z moją panią konstruktor od A do Z, dzięki temu mam wpływ na każdy element. Dodatkowo wszystkie sesje realizujemy w różnych pięknych miejscach na świecie. Roselle to podróżniczka i marzycielka. Często mówię, że w nasze ubrania wszywamy radość życia, bo chcę inspirować nie tylko do ubierania się, ale do spędzania wyjątkowych chwil w naszych ubraniach.
Moje drugie imię to marynarka – uwielbiam je i pojawiają się w każdej kolekcji. Marynarka potrafi odmienić każdą stylizację i dodać jej szyku. Klientki uwielbiają nasze marynarki za fasony, konstrukcje i wyjątkowe włoskie tkaniny. Zawsze naturalne, z naturalną podszewką. Ubranie musi być wygodne i musi oddychać. Poza tym dobry T-shirt pod szyję, klasyczna bokserka, spódnica midi, casualowe szorty (często z wełny) i lekko oversizowe koszule do noszenia na różne sposoby – to moje must-have w szafie.
Jak wspomniałam, marynarka to mój must-have, ale w ubraniach przede wszystkim ważna jest tkanina – każdy z nas zasługuje na te oddychające, to jest druga skóra, kiedy ubrania z nami współpracują.
Cieszę się, że coraz bardziej mówi się o kupowaniu ubrań w lokalnych markach, o jakości i dobrych składach. Myślę, że to największy trend. Jestem też fanką klasyki i ponadczasowych krojów i kolorów – dzięki nim możemy tworzyć wyjątkowe stylizacje i wykorzystywać ubrania na wiele sposobów.
Jakość i klasyka zawsze się obronią i bardzo nam zależy, żeby Roselle kroczyło tą drogą.
Świat mnie inspiruje, więc ja chcę inspirować światem, bo jest niesamowity. Zrealizowaliśmy z moim mężem już prawie 80 podróży zagranicznych i wszystkie moje inspiracje to właśnie obserwacja kobiet w różnych miejscach. Moje klientki często jeżdżą w naszych ubraniach tam, gdzie my realizowaliśmy sesję. To spełnienie moich marzeń, bo chcę inspirować ludzi do podróży.
Aktualnie mamy w ofercie typowo letnie propozycje, ale wiele tych ubrań będzie można wykorzystać też jesienią, łącząc lekkie tkaniny z cięższymi. W Roselle wiele ubrań to ubrania całoroczne, które wystarczy odpowiednio wystylizować.
Oczywiście inspiruje mnie wiele osób, zwłaszcza zagranicznych influencerek, codziennie zaglądam też na Pinteresta, ale bardzo inspirują mnie zdjęcia stylizacji sprzed kilkudziesięciu lat. Myślę, że w Roselle jest nuta Vintage, klimatycznego Paryża i filmowych inspiracji.
Te zmiany w internecie są bardzo dynamiczne i postępują niezwykle szybko. Kiedy zaczynałam, nikt w Polsce nie korzystał z Instagrama, który stał się tak bardzo popularny. Na naszym festiwalu See Bloggers pokazujemy, jak zmienia się internet i pokazujemy jego różne strony, bo występują u nas przeróżni prelegenci.
Suknie zawsze wymyślam z moją panią konstruktor. Roselle to moja praca, ale też pasja, chcę, żeby wszystko, co noszę, było związane z moją marką.
Zawsze powtarzam, że autentyczność to klucz do sukcesu. Warto być sobą i wciąż, mimo tylu treści, można stworzyć w internecie coś wyjątkowego.
Materiał promocyjny marki Roselle.