Tamara Arciuch opowiada o kłopotach w programie "Twoja Twarz Brzmi Znajomo". Jej skóra była w złym stanie

Tamara Arciuch jest uczestniczką nowego sezonu programu "Twoja Twarz Brzmi Znajomo" . Aktorka przyznaje, że liczne charakteryzacje bardzo negatywnie wpłynęły na stan jej cery. Jak sobie poradziła z tym problemem?

Tamara Arciuch to jedna z najpopularniejszych polskich aktorek. Największą sławę przyniosła jej rola Ani w serialu „M jak miłość” i Karoliny w serialu „Niania”.  Jakiś czas temu przyznała się na swoim Instagramie, że tym razem zobaczymy ją w nieco innym wydaniu. Program „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” to nowe zawodowe wyzwanie aktorki.

Zobacz wideo Różczka, Pazura, Stramowski, Arciuch. Rozmawiamy z gwiazdami „Tajemnicy zawodowej”

Tamara Arciuch zdradza szczegóły swojego udziału w programie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”

„Twoja Twarz Brzmi Znajomo” to program, który wymaga od uczestników wykorzystania maximum swoich umiejętności. Znani celebryci muszą wykazać się talentem wokalnym i aktorskim. Ich zadanie polega na odtworzeniu utworu muzycznego i upodobnienie się do osoby, która go wykonuje. Muszą brzmieć i wyglądać jak ona. Tamara Arciuch przyznaje, że liczne charakteryzacje bardzo źle wpływają na stan jej cery.

Zobacz doskonałe kremy do twarzy w niskich cenach!

 

Agnieszka Kaczorowska, Maciej PelaCiężarna Agnieszka Kaczorowska publikuje osobiste zdjęcie z mężem

Aby metamorfoza była spektakularna, charakteryzatorzy muszą pracować nad swoim zadaniem wiele godzin. Ogromna praca makijażystów zwykle nie idzie na marne – efekty końcowe są godne podziwu. Na twarzach gwiazd pojawia się mnóstwo charakteryzacyjnych specyfików, takich jak kleje czy silikony. Niestety, mimo że robią dobrą robotę, mogą mieć negatywny wpływ na stan cery. Tamara Arciuch przyznaje, że jej wrażliwa cera nie do końca radziła sobie z tak inwazyjnymi ekscesami:

Wolałabym o tym nie opowiadać. Mam bardzo wrażliwą skórę. Zdejmowanie charakteryzacji jest najmniej przyjemnym elementem tego programu. Silikon jest przyklejany specjalnymi klejami, a później rozpuszczany – powiedziała w rozmowie z „Pomponikiem”.

Jednocześnie przyznała, że w pewnym momencie znalazła na te problemy swój własny sposób. Technika, którą odkryła, nie wpływa na jej skórę aż tak negatywnie.

Mam inną technikę zdejmowania tego wszystkiego. Nie robią tego wacikami tylko pędzelkiem. Później twarz jest w należyty sposób zaopiekowana, abym dotrwała do końca i mogła robić inne swoje prace
Więcej o: