Kuś opalenizną w środku zimy

Moje pierwsze doświadczenia z samoopalaczami były tragiczne - smugi, plamy i ten ohydny żółty odcień skóry. Ale od tamtej pory minęło 20 lat i teraz z przyjemnością sięgam po sztuczną opaleniznę. Jest bezpieczna i dzięki staraniom producentów dużo łatwiejsza w obsłudze niż kiedyś.

Jaki samoopalacz wybrać?

Kupując kosmetyk, kieruj się rodzajem skóry: do tłustej wybierz beztłuszczowy żel, płyn lub piankę, dla suchej najlepszy będzie gęsty krem, który ją przy okazji nawilży, a przy cerze mieszanej dobrze sprawdzi się emulsja. Jeśli to możliwe, przetestuj go na niewidocznym kawałku ciała, by sprawdzić, czy kolor ci odpowiada. Jeśli nie masz doświadczenia, sięgnij po preparat zawierający (podobnie jak podkład) pigmenty, które natychmiast po nałożeniu barwią skórę, a dopiero pod nimi po jakimś czasie pojawia się opalenizna. Ułatwia to równomierne rozsmarowanie i pozwala uniknąć smug. Jeżeli będziesz kupować oddzielnie samoopalacz do twarzy i do ciała, wybierz kosmetyki tej samej firmy - unikniesz różnicy w kolorze opalenizny.

Gładka skóra to piękny brąz

Dzień przed aplikacją znajdź czas na depilację, bo włoski utrudniają równomierne nakładanie kosmetyku. Przed posmarowaniem się samoopalaczem zrób dokładny peeling całego ciała i twarzy, zwracając szczególną uwagę na kolana i łokcie. W tych miejscach martwy naskórek jest wyjątkowo gruby i pod wpływem kosmetyku może nabrać intensywniejszej opalenizny. Teraz czas na balsam nawilżający - dzięki niemu preparat wchłonie się równomiernie. Jeśli masz jasne włosy, rzęsy i brwi, zabezpiecz je odrobiną wazeliny, by nie zabarwiły się na rudo.

Precyzja najważniejsza

Trzeba uzbroić się w cierpliwość i być bardzo dokładnym, bo w przypadku samoopalacza już po godzinie każdy fałszywy ruch będzie wyraźnie widać. Nie wyciskaj kremu bezpośrednio na skórę, chyba że wybrałaś spray - najpierw rozetrzyj go w dłoniach. By uniknąć powstania na nich żółtych plam, możesz założyć gumowe rękawiczki lub w trakcie operacji często myć ręce mydłem.

Smarowanie samoopalaczem tylko wybranych fragmentów ciała bywa ryzykowne - drobne przesunięcie się ubrania może odsłonić całą prawdę o twojej karnacji, dlatego lepiej jest "opalić" całe ciało. Wcieranie zaczynaj zawsze od nóg i stopniowo przenoś się w coraz wyższe partie ciała. Pamiętaj, że do pleców będziesz potrzebowała czyjejś pomocy. Aby opalenizna była równomierna i wyglądała naturalnie, przed położeniem samoopalacza kolana, kostki, łokcie i skórę między palcami możesz zabezpieczyć balsamem do ciała lub pod sam koniec posmarować je mieszanką samoopalacza i mleczka. Ta metoda sprawdza się również w przypadku skóry na wewnętrznej stronie przedramion i pod kolanami, która jest zawsze dużo jaśniejsza. Wcierając samoopalacz w twarz, pamiętaj o szyi i podbródku, ale omijaj powieki, oszczędnie potraktuj okolice ust i skórę za uszami. Zazwyczaj preparaty wchłaniają się ok. 15 minut, więc w tym czasie nie ubieraj się, bo ubrudzisz ciuchy. Przez najbliższą godzinę czy dwie unikaj kontaktu z wodą, pozwól chemii spokojnie zadziałać.

Gdy powstały smugi i pręgi

Ciemne tworzą się w tych miejscach, gdzie nierówno rozsmarowałaś kosmetyk lub masz grubszą skórę. Spróbuj je rozjaśnić, przemywając te miejsca wacikiem nasączonym wodą utlenioną lub sokiem z cytryny. Na kolanach i łokciach możesz dodatkowo zrobić delikatny peeling. Jasne powstają tam, gdzie twoja ręka nie dotarła. Znikną, gdy posmarujesz je samoopalaczem zmieszanym z balsamem. Plamki na dłoniach i paznokciach potraktuj wodą utlenioną lub cytryną, znikają szybko przy myciu głowy lub naczyń.

Jeśli nie masz czasu

Obok tradycyjnych samoopalaczy pojawiły się preparaty brązujące - zwykłe balsamy nawilżające, do których dodano niewielką ilość samoopalacza lub wyciągi roślinne (np. z orzecha włoskiego). Są doskonałe dla osób niecierpliwych, bo nie wymagają takiego wysiłku przy nakładaniu jak tradycyjny samoopalacz. Po prostu robisz peeling i smarujesz, tyle że skóra zabarwia się delikatniej i to dopiero po trzech, czterech dniach.