Z badań wynika, że mamy coraz mniej czasu dla siebie - na swoje pasje czy doskonalenie umiejętności, a jeszcze mniej na wspólne chwile z rodziną - wyjście do kina, na kolację czy na wycieczkę za miasto. Pośpiech towarzyszy nam na każdym kroku.
Jednak z seksem się nie spieszymy. My go po prostu nie uprawiamy! A nawet jeśli od czasu do czasu zdarza nam się złamać regułę, to i tak w porównaniu z naszymi rodzicami jesteśmy totalnymi abstynentami. Dotyczy to w równej mierze Polaków, co Brytyjczyków, chociaż w tym drugim przypadku sytuacja jest niemal katastrofalna. Szacuje się, że miliony obywateli Wielkiej Brytanii są zbyt zajęte, żeby spędzać ze sobą chociaż jeden dzień w tygodniu! Roger Henderson, autor raportu o relacjach Brytyjczyków, twierdzi, że w jego kraju mało kto jada jeszcze wspólne posiłki, organizuje pikniki i ogrodowe party. Henderson podkreśla, że co trzeci Brytyjczyk pracuje dłużej niż do godz. 17, a w domu spędza co najwyżej dwie godziny dziennie. Co więcej, pierwszą godzinę wykorzystuje na rozmowy telefoniczne, toaletę, jedzenie albo szukanie czegoś w internecie. Dla współmałżonka, dzieci czy psa pozostaje w sumie 60 minut W tym czasie trzeba wyprowadzić pupila na spacer, pomóc dziecku odrobić lekcje i udobruchać rozżaloną żonę, która domaga się więcej zainteresowania. Kiedy przychodzi pora na seks, Brytyjczyk już zasypia.
Deniz Ince, psychoterapeutka z Londynu, uważa, że problem dotyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiet, jednak w przypadku panów jest zdecydowanie bardziej nasilony. - Kobiety jakoś potrafią radzić sobie ze wszystkim, być może dlatego, że są dużo lepiej zorganizowane niż mężczyźni - twierdzi Ince. - Właśnie dla wspólnego spędzania czasu ludzie łączą się w pary. Jeżeli jednak praca zbyt nas pochłania, to nawet gdybyśmy chcieli poświęcać rodzinie więcej uwagi, nie jesteśmy w stanie temu sprostać - dodaje psychoterapeutka.
A jak jest w Polsce? Z rozmaitych badań i sondaży wynika, że Polacy mimo wszystko spędzają z rodziną, dziećmi czy rodzeństwem dość dużo wolnego czasu. Według CBOS szkoda nam wolnych chwil na spotkania z przyjaciółmi czy znajomymi, bo moglibyśmy je poświęcić właśnie naszym bliskim - tak uważa ponad 39 proc. Polaków. Niemal co czwarty badany najchętniej przebywa wyłącznie w towarzystwie najbliższej osoby - swojego partnera. W odróżnieniu od Brytyjczyków, w porównaniu z poprzednimi latami udało nam się wygospodarować dla rodziny znacznie więcej czasu. Mówiąc jednak o rodzinie, mamy tu na myśli przede wszystkim naszych mężów i żony. Dla rodziców czy rodzeństwa tego czasu było już zacznie mniej. Ponad 41 proc. z nas poważnie zaniedbało kontakty z dalekimi krewnymi.
Nie do końca zgadza się z tym prof. Janusz Czapiński, autor raportu "Diagnoza społeczna 2005". Według niego właśnie przyjaciół Polacy stawiają na pierwszym miejscu. Cóż, co badanie, to inne zdanie.