Może się zdarzyć, że będziemy wezwani do wypłacenia zachowku lub sami będziemy go oczekiwać. Warto wiedzieć, że nie w każdej sytuacji się należy, a w niektórych jest kompletnie bezzasadny. Na co zwrócić uwagę i jak się wybronić?
Za życia każdy ma prawo dysponowania swoim majątkiem tak, jak chce. Pisząc testament, nie musimy obejmować w nim wszystkich najbliższych krewnych, jednak należy się liczyć z tym, że po naszej śmierci mają oni prawo wystąpić do spadkobierców o tzw. zachowek. Ma im to zagwarantować sprawiedliwość w postaci połowy wartości udziału przewidzianego w dziedziczeniu ustawowym. Dotyczy to małżonków, rodziców i zstępnych.
Jeśli osoba niewymieniona w testamencie nie należy do osób wykazanych w kodeksie cywilnym jako uprawnionych do zachowku, nie będzie się on należał. W przypadku gdy dany spadkobierca odrzucił spadek u notariusza, prawo do zachowku również nie będzie mu przysługiwać. Zrzeczenie się spadku jeszcze za życia spadkodawcy działa w ten sam sposób.
Warto wziąć również pod uwagę kwestię niezgodności dziedziczenia. Art. 1008 kodeksu cywilnego reguluje, że spadkodawca może wydziedziczyć z testamentu konkretne osoby, o ile ma ku temu przesłanki. Mowa o postępowaniu sprzecznym z zasadami współżycia społecznego, niedopełnianiu obowiązków rodzinnych i umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci.
Choć mogłoby się wydawać, że w sytuacji wydziedziczenia zachowek nie przysługuje, to nieprawda. Okazuje się, że wciąż ma się do niego prawo, jednak należy go dowieść na drodze sądowej. Należy obliczyć substrat udziału spadkowego i czystą wartość spadku z uwzględnieniem darowizn czy zapisów windykacyjnych, których dokonał spadkobierca. Jeśli masz ochotę, zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.