Podróż pociągiem w pośpiechu potrafi skończyć się niespodziewaną opłatą. Pasażerowie pociągów dalekobieżnych spółki PKP Intercity, którzy kupują bilet dopiero u konduktora, muszą liczyć się z dodatkową opłatą w wysokości 20 zł. Chodzi tutaj o sytuacje, w których na stacji początkowej była możliwość zakupu biletu np. w kasie, biletomacie lub online, jednak mimo to podróżny decyduje się na zakup w pociągu.
To nie kaprys konduktora, a opłata, która wynika wprost z regulaminu przewozowego spółki kolejowej.
Jeśli kupujesz u konduktora, to zapłacisz za bilet (lub inny dokument przewozu) oraz za jego wydanie w pociągu (opłata wynosi 20 zł - od każdej odprawianej osoby)
- czytamy na intercity.pl. W przypadku kolei regionalnych dopłata również występuje, jednak jest zazwyczaj niższa i wynosi przeważnie kilka złotych. Przykładowo w Kolejach Dolnośląskich (KD) tzw. opłata pokładowa wynosi 8 zł, a w pociągach Kolei Mazowieckich (KM) jest to 6 zł.
Na szczęście nie każdy musi zaprzątać sobie głowę dopłatą. Z opłaty za bilet w pociągu zwolnione są m.in.:
Najbezpieczniejsza strategia to po prostu kupno biletu przed wejściem do pociągu. Najlepiej zrobić to online lub w biletomacie. Jeśli jednak nie mamy takiej opcji, musimy pamiętać o obowiązku zgłoszenia się do konduktora pierwszymi drzwiami od czoła składu pociągu, aby kupić bilet. W przeciwnym przypadku, jeśli nie zgłosimy się niezwłocznie przed lub po wejściu do wagonu, może to zostać uznane za próbę wyłudzenia bezpłatnego przejazdu - czytamy na stronie Urzędu Transportu Kolejowego. Nieprzestrzeganie zasad przewoźnika może z kolei skutkować wysoką dopłatą, która sięga 50-krotności ceny najtańszego biletu.