Katolicy właśnie obchodzą okres Wielkiego Postu, który trwa czterdzieści dni i jest wezwaniem do odnowienia życia i wewnętrznego nawrócenia. Dla wiernych każdy piątek jest dniem pokuty, w którym jest post ścisły oraz wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych. Oprócz tego podstawowym ograniczeniem w czasie wielkiego postu jest zakaz organizacji imprez. Katolicy nie powinni bawić się, tańczyć czy głośno śpiewać. Mogą jednak spotykać się w gronie znajomych - chodzi jedynie o huczne świętowanie, bowiem okres ten powinien być czasem zadumy i pokuty.
W ostatnich dniach w różnych kręgach toczy się wiele dyskusji wokół tego czy okres Wielkiego Postu faktycznie jest czasem, w którym nie można imprezować. Jak można zauważyć, wiele osób nie stosuje się do tego zakazu. Rodzina jednak umiejętnie potrafi przypomnieć rodzinne tradycje i przy okazji zmierzyć odpowiednio wzrokiem. I właśnie tak powstają niepotrzebne konflikty. Dowodem tych słów jest historia naszej czytelniczki pani Natalii, która co roku od babci słyszy jedno.
"Mam niecałe 22 lata i pochodzę z bardzo katolickiej rodziny. Kiedy wyprowadziłam się na studia do Krakowa, to rzadko zjeżdżałam do swojej rodzinnej wioski położonej niedaleko Ostródy. I nie chodziło o samą odległość, ale i poglądy rodziny. Już za dużo było mi tego katolicyzmu. No nie mogę powiedzieć, że zaraz podpiszę apostazję, bo modlę się codziennie i kiedy mogę, to idę do kościoła, ale nie jestem jakąś zagorzałą katoliczką.
W tamtym tygodniu wróciłam na weekend do domu. Tata zwołał całą rodzinę na moje powitanie. Było bardzo miło. Opowiadałam co tam w wielkim świecie i przy okazji pochwaliłam się zdaną sesją. No i nie myśląc dodałam, że w przyszłym tygodniu idziemy ze znajomymi opić sukcesy. I właśnie tymi słowami wbiłam babci szpilkę. Ta otworzyła szeroko oczy i wrzasnęła:
Dziecko, Pan Jezus 40 dni nie jadł przed męką, a ty w Wielki Post na imprezę idziesz.
Muszę przyznać, że nie pomyślałam o tym w ten sposób. Faktycznie głupio wyszło, a nawet jak planowałam wyjście, to nie powinnam się tym chwalić. Jest Wielki Post i powinnam uciąć rozmowy o imprezach i dobrym jedzeniu. To czas pokuty. Młodzi uczą się na błędach i tyle. Pisząc ten list, chce pokazać, że czasem warto ugryźć się w język, szczególnie przy konserwatywnej rodzinie." Natalia.