Miłość fizyczna odgrywa różną rolę na poszczególnych etapach związku. Na początku to "wabik", który przyciąga partnerów do siebie. Atrakcyjność seksualna sprawia, że zwracamy na kogoś uwagę, odczuwamy potrzebę bliskości, dążymy do stworzenia intymnej więzi. Stąd też na początku związku relacje seksualne między partnerami przyćmiewają inne aspekty wspólnego życia. Jednak okres, w którym seksu potrzebujemy bardziej niż powietrza, w końcu mija - psychologowie twierdzą, że oszalali z namiętności możemy pozostawać najwyżej osiemnaście miesięcy, a w bardzo rzadkich przypadkach do czterech lat. Potem seks stopniowo przestaje być priorytetem (choć może nadal mieć duże znaczenie), a energia partnerów koncentruje się wokół budowania więzi, wicia wspólnego gniazda, zakładania rodziny.
Będąc przez wiele lat z tą samą osobą, trudno się przed rutyną uchronić - poznajemy się na wskroś, przyzwyczajamy do pewnych bodźców i seks lekko nam powszednieje. Rutyna nie jest jednak z gruntu zła. Wiele par docenia to, że po kilku latach eksperymentów udało im się wypracować optymalny styl zachowań seksualnych. Rutyna gwarantuje harmonię, poczucie bezpieczeństwa. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy jeden lub oboje partnerów zaczynają postrzegać swoje relacje seksualne jako nudne i przestają czerpać z nich przyjemność.
Ostatnio często słyszy się opinie, że dobrym sposobem na uatrakcyjnienie związku jest drobny, nic nieznaczący romans. Zdrada ma wzbudzić zazdrość partnera, na nowo rozpalić w nim namiętność. Przestrzegam przed stosowaniem tej pokrętnej logiki oraz dorabianiem teorii do własnej pożądliwości. Zdrada nie tylko związkowi nie pomoże, ale najprawdopodobniej go zniszczy - nie jest bowiem niczym innym jak pogwałceniem danych obietnic, nadużyciem czyjegoś zaufania. Ponadto istnieje możliwość zakochania się w nowym partnerze, a wtedy rozpad dotychczasowego związku jest nieunikniony.
Zamiast szukać urozmaicenia w pozamałżeńskich przygodach, warto zadbać o atrakcyjność relacji, którą już zbudowaliśmy. Szczęśliwość życia erotycznego w dalekiej perspektywie zależy od opanowania sztuki podobania się. Ktoś, kto imponuje partnerowi, np. intelektem czy siłą charakteru, również pod względem seksualnym mu się nie znudzi. Dlatego warto inwestować w swój rozwój - poszerzać zainteresowania. Wszak najczulszą sferą erogenną jest mózg. Jeśli mąż uważa cię za osobę interesującą, wie, że musi cię ciągle zdobywać, bo inaczej... ktoś zechce to zrobić za niego.
Najczęstszym błędem popełnianym przez ludzi żyjących ze sobą długo jest zapominanie o tym, że ich partner ma płeć. Tak, tak, to nie żart. Widzimy w tej osobie męża lub żonę, ojca lub matkę naszych dzieci. Tymczasem powinniśmy okazywać sobie zainteresowanie typowe dla osób przeciwnej płci - chwalić nową fryzurę żony, seksowny głos męża w słuchawce, zapraszać się na kolację, kupować na urodziny biżuterię, a nie mikser. Najbardziej pobudzające erotycznie narzędzie to wasza wyobraźnia, a najsilniejszy afrodyzjak to oczekiwanie. Połączenie ich obu może sprawić, że atmosfera w związku będzie aż gęsta od erotyzmu. Myślcie więc o seksie, snujcie marzenia nawet wtedy, gdy partnera nie ma w pobliżu. Bawcie się pożądaniem, pozwólcie, by na dobre zapłonęło, zanim ugasicie je doznaniami fizycznymi.