Wesele to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu pary młodej, ale jego organizacja potrafi sporo kosztować. Jak czytamy na łamach serwisu wroclaw.pl w 2025 roku, średni koszt uroczystości na 100 osób to było ok. 60 tys. zł. Jednak warto tutaj zaznaczyć, że na tę kwotę składa się wiele czynników np.: miejsce organizacji ceremonii, liczba gości, wybór sali, catering, dodatkowe atrakcje, które mogą jeszcze tę sumę podnieść. W odpowiedzi na galopujące w zastraszającym tempie koszty, w kwietniu 2025 roku powstał francuski startup Invitin, który umożliwia parom... sprzedaż biletów na swój ślub, aby pokryć część wydatków.
Co by było, gdybyś zaprosiła nieznajomych na swój ślub? Albo gdybyś poszła na ślub, nie znając nikogo, nawet pary młodej? Na taki pomysł, jak donosi portal ouest-france.fr, wpadła 49-letnia Katia Lekarski. Jej głównym celem, poza korzyściami finansowymi, jest... budowanie więzi społecznych. Koncepcja zrodziła się podczas rozmowy Katii z córką. - To smutne, że nigdy nie jesteśmy zapraszane na wesela - miała przyznać. Uwaga ta trafiła w czuły punkt i uświadomiła założycielce, że warto byłoby spróbować z innowacyjnym podejściem do organizacji ślubu. - Śluby to wspaniałe okazje. Ludzie świetnie się bawią. Budują więzi społeczne i pozwalają poznać nowych ludzi - przyznała.
Przedsiębiorczyni od słów przeszła do czynów i stworzyła swoją aplikację - Invitin. Dzięki niej narzeczeni i goście łączą się w ramach przygotowań do ślubu. Każdy uczestnik przechodzi weryfikację i podpisuje kodeks postępowania oraz regulamin, aby zapewnić płynny przebieg wesela. Oto niektóre z zasad:
Następnie profil osoby chętnej na wzięcie udziału w wydarzeniu prezentowany jest parze młodej, która ostatecznie decyduje, czy chce przyjąć gościa. - Jeśli ktoś zdecyduje się zapłacić 100-150 euro za bilet, zazwyczaj nie będzie sprawiał kłopotów - zapewnia Lekarski.
Założycielka podkreśla, że aplikacja cieszy się zainteresowaniem, bo odpowiada na zapotrzebowanie wielu ludzi na kontakty społeczne. - Ludzie piszą do mnie, że chcą pójść na ślub, poznać nowych ludzi, wziąć udział w ceremonii, wyjść i dobrze się bawić - relacjonuje twórczyni Invitin. A dla par młodych? Zapraszanie nieznajomych według niej pozwala uzyskać dodatkowy dochód, który może pomóc np. w organizacji miesiąca miodowego lub opłaceniu części usługodawców, a jednocześnie wprowadza do tradycyjnego ślubu nowoczesny, społeczny wymiar. Czy tego typu inicjatywa ma szansę odnieść sukces? Jak przyznaje serwis thehustle.co, jest to prawdopodobnie atrakcyjniejsze niż zgłaszanie się na stanowisko moirologa (profesjonalnego żałobnika) opłacanego za udział i opłakiwanie pogrzebów obcych osób. Choć zwyczaj ten ma swoje korzenie w starożytności, to brytyjski startup Rent a Mourner próbował go wprowadzić na nowo, jednak zbankrutował w 2019 roku.