- Przykra prawda o "Mam Talent" w Polsce, czyli o programie, który zniszczył moje zdrowie psychiczne - zapowiedziała w filmie autorka nagrania. Magdalena Kordula wzięła udział w przesłuchaniach, które odbywały się w grudniu 2023 roku. W pierwszej części opublikowanego wyznania powiedziała, że otrzymała nawet specjalne zaproszenie, a organizatorzy castingu bardzo chcieli obejrzeć jej występ na żywo. Wyznała, że do dnia występu miała wrażenie, że wszystko zapowiada się pozytywnie. Do południa udzielała wywiadów, pozowała do zdjęć i brała udział w nagraniach. Kłopoty zaczęły się dopiero przed samym występem.
Artystka zauważyła, że zbliża się czas jej występu, ale na scenę wciąż wywoływane były inne osoby. Zdziwiona gitarzystka postanowiła zapytać organizatorów, kiedy będzie mogła wystąpić. - Okazało się, że przesunęli go (występ - red.) na sam koniec, bez żadnego pytania i nie interesowało ich to, że czekają mnie 3-4 godziny drogi powrotnej, w środku nocy, do domu. Także siedzieliśmy tam od jakiejś 9.00 rano do 22.00, czekając na mój występ na sali z innymi uczestnikami - wyznała.
Już rano kazali mi się ubrać, pomalować, ogarnąć do występu i czekać do wieczora tylko i wyłącznie po to, żeby zobaczyć szydercze uśmiechy jurorów, którzy przerwali w połowie mój występ, gdzie grałam słynne "Highway to hell" na gitarze elektrycznej
- kontynuowała. Wspominała, że w trakcie jej występu widownia zaczęła klaskać. Sekundę później usłyszała trzy razy dźwięk przycisku oznaczającego, że wykonawca ma przerwać występ. Twierdziła, że sytuacja ta zaskoczyła nie tylko ją, ale również zgromadzoną publikę.
- Potem od razu zaczął się bezpodstawny hejt ze strony jurorów, którzy nie dali mi nawet powiedzieć ani słowa o moim występie. Bardzo zaskoczyło mnie to, że tak znane i poważane osoby są na tak niskim poziomie, bo jeśli coś im się nie spodoba, muszą kogoś wyśmiać, obrazić publicznie (...). Tak łatwo jest im bawić się czyimiś uczuciami, zmieszać czyjąś twórczość z błotem (...) - mówiła.
Następnie wyznała, że po grudniowym castingu "nie mogła pozbierać się przez ponad pół roku". - Moje chęci do życia totalnie gdzieś padły. Był to dla mnie bardzo ciężki czas i tak naprawdę ciągnie się ta trauma aż do dzisiaj. Najgorsze jest to, że do końca emisji musiałam milczeć, nie mogłam nikomu powiedzieć o swoim cierpieniu, nawet własnej rodzinie - zaznaczała. Uczestniczka programu wyjawiła również, że była świadkiem sytuacji, w której jurorzy obrażali i wyśmiewali jednego z uczestników za jego plecami, po jego występie.
Osobom, które mogłyby być sceptyczne wobec jej historii, poradziła, aby pojechały na casting, by "zobaczyć to wszystko od podszewki". - Jednak gdy jesteście osobami wrażliwymi, które mogłyby swoją wartość uzależnić od tego programu czy nawet popaść w depresję, nie róbcie tego - ostrzegła.
Opinie na temat jej wyznania są bardzo podzielone, co widać w komentarzach. Niektórzy bronią jurorów i samego formatu talent show, twierdząc, że to kwestia wrażliwości na krytykę z zewnątrz, a tego rodzaju programu rządzą się specyficznymi prawami. Dodatkowo podkreślają, że jurorzy mają prawo odrzucać uczestników, których występy nie przypadną im do gustu.
Zrozum, że jurorom się twój występ nie podobał i mają do tego prawo.
No to nie odnajdziesz się w show-biznesie.
(...) To tak jakbyś poszła do freak fightów i dziwisz się, że ktoś wyciąga brudy... To konwencja i widocznie albo wypadłaś źle, albo byli lepsi, i to tyle.
Bez obrazy, ale wypadałoby nabrać troszkę pokory (...) Wiadomo, że telewizja lubi podkręcać dramę, ale trzeba mieć też dystans
- czytamy w wybranych wpisach pod jej filmem.
Znalazło się jednak bardzo wiele osób, które zrozumiały odczucia artystki i podzielają jej zdanie. "Czytam te komentarze i jestem zaskoczona, bo dawno nie widziałam tyle nienawiści w jednym miejscu. Dziewczyna jest wrażliwa. Do takich ludzi kieruje tę wiadomość. Tu nie ma pretensji o to, że nie wygrała, a o to, że nie dali jej dokończyć występu i że zamiast konstruktywnej krytyki dostała hejt. Ale jak widzę, jest on nie tylko medialny, ale i powszechny" - zauważa jedna z obserwujących ją osób.
Dokładnie tak, miałem to samo w 'The Voice', całe dnie siedzenia tam, bez żadnej informacji co i jak, zupełny brak szacunku dla czasu uczestników. Fajnie, że zwracasz na to uwagę
- dodał kolejny komentujący.
Program 'Mam talent' działa w taki sposób, że część osób trzeba zmieszać z błotem, niektórym wyłącza się muzykę, innym przekręca się wypowiedzi, żeby wypadli gorzej i to wcale nie oznacza, że ich występ był zły. Masa osób o tym mówi (...). Normalizowanie bezpodstawnego hejtu w takich programach jest potworne (...).
Ale przecież nie ona pierwsza opowiada, że dzieją się tam takie rzeczy, więc dlaczego krytykujecie ją, a nie ten programik? Zresztą nawet w TV było widać, że jurorzy wyśmiewają uczestników. Jak ktoś nie ma ckliwej historyjki, to ma lipę.
Jestem kompletnie zaskoczony kretyńskimi komentarzami rodem z gitarowni. Dla Magdy mam tylko głębokie współczucie i ją rozumiem.
Hejt w komentarzach jest przerażający. W tego typu programach wcale nie dziwi mnie brak profesjonalizmu. 'Jury' to są osoby wykreowane przez media. Moja imienniczko - nie znam Cię, ale mam nadzieję, że udało się już zapomnieć o tym czymś zwanym programem.
Nie przejmuj się nimi. Programy telewizyjne to nie jest wyznacznik talentu. Są inne sposoby, żeby zaistnieć. Wierzę, że dasz radę
- pisze spora część internautów.
Jeśli potrzebujesz rozmowy z psychologiem, możesz zwrócić się do Całodobowego Centrum Wsparcia pod numerem 800 70 2222. Pod telefonem, mailem i czatem dyżurują psycholodzy Fundacji ITAKA udzielający porad i kierujący dzwoniące osoby do odpowiedniej placówki pomocowej w ich regionie. Z Centrum skontaktować mogą się także bliscy osób, które wymagają pomocy. Specjaliści doradzą, co zrobić, żeby skłonić naszego bliskiego do kontaktu ze specjalistą.