Testowałam przez tydzień metodę 2x2. Czy naprawdę działa tak, jak obiecują? Teraz mam odpowiedź

Czy masz wrażenie, że bałagan w domu rośnie w oczach, a lista rzeczy do zrobienia nigdy się nie kończy? W sieci natrafiłam na rutynę o tajemnicznej nazwie "2x2". Obiecuje całkowitą zmianę wyglądu poranków. Postanowiłam ją przez tydzień potestować i już wiem, czy ma sens.
metoda organizacji/sprzątanie
Kostikova / Getty Images/istock.com

Według serwisu edziecko.pl, który powołuje się na "Badania Wykorzystania Czasu" GUS, w Polsce kobiety spędzają średnio 4 godziny i 27 minut dziennie (ok. 18 proc. doby) na obowiązkach domowych i opiece nad rodziną. Dla porównania mężczyźni poświęcają na te same zadania średnio 3 godziny i 1 minutę (ok. 11,2 proc. doby). Często mimo godzin spędzonych na sprzątaniu, gotowaniu i organizacji, dom nadal podsuwa nam kolejne zadania do wykonania. W kuchni naczynia tworzą rozmaite konstrukcje, w salonie meble zbierają kurz jak magnes, a pranie czeka w nieskończoność na złożenie. Czy receptą na sukces może być dobrze zorganizowana rutyna? 

Zobacz wideo "Gwiazd na miarę Grażyny Torbickiej już nie będzie". Marcin Prokop w "Z bliska"

Na czym polegają główne założenia metody 2x2? Koncepcja jest prosta

Szukałam prostego sposobu, by odzyskać kontrolę nad porankami i uczynić codzienność mniej przytłaczającą. Wtedy natrafiłam na artykuł w serwisie Apartment Therapy, który opowiadał o rutynie 2x2. Obiecuje diametralną zmianę dzięki wprowadzeniu kilku nawyków. Metoda opiera się na prostym założeniu. Każdego ranka wybierasz dwa konkretne zadania, na których wykonanie masz maksymalnie dwie godziny (mogą zająć też oczywiście mniej czasu).

Celem jest uporządkowanie codziennych obowiązków w sposób przemyślany. Tak, by uniknąć poczucia przytłoczenia i zaległości. Autorka tej metody, czyli Natalia Vela, sugeruje, aby wybierać zadania, które w naszych oczach są najbardziej uciążliwe lub te, które zwykle odkładamy na później. Dzięki temu poranki mają stać się bardziej produktywne, a reszta dnia płynie już spokojniej. Rutyna ta ma też swój walor psychologiczny. Pozwala rozpocząć dzień od poczucia spełnienia i kontroli nad przestrzenią, w której żyjemy.

Poranna metoda 2x2 w praktyce. Sprawdziłam, czy ten patent naprawdę działa

Postanowiłam przetestować skuteczność metody 2x2 przez równy tydzień na własnej skórze. Rozpoczęłam od poniedziałku. Dzień rozpoczynałam o 6 rano, a pracę zaczynałam o 8. Miałam jednak ułatwione zadanie, gdyż nie musiałam dojeżdżać do biura. Wybrałam odkurzanie podłogi jako stały, codzienny obowiązek oraz na każdy dzień dodatkowe zadanie: wyniesienie śmieci, zmianę pościeli, sprzątanie łazienki (mycie lustra i czyszczenie armatury). 

Przyznam, że po siedmiu dniach mam mieszane odczucia. Na początku podchodziłam do tego rozwiązania nieco sceptycznie i z dystansem. Jednak już po dwóch dniach poczułam coś w rodzaju satysfakcji. Codziennie odhaczałam coś z listy "zadań do zrobienia". Małymi kroczkami zmniejszyłam chaos, który panował w moim mieszkaniu. Wykonywanie dwóch czynności z samego rana sprawiło, że mieszkanie przestało wyglądać na zaniedbane. To wszystko z nadzieją, że weekend upłynie mi na odpoczynku i regeneracji, a nie na tańcu z mopem. Efekty wykonywanych działań widziałam szybko i łatwiej było mi utrzymać ład. Co więcej, zajmowało mi to maksymalnie 30-40 minut.

Druga strona medalu to jednak fakt, że miałam jedynie złudne poczucie, że wszystko było uporządkowane. W rzeczywistości wciąż czekały na mnie większe porządki, np. mycie okien. Ponadto po czwartym dniu dopadła mnie monotonia. Powtarzalność zadań sprawiła, że straciłam nieco motywacji do działania. Postanowiłam więc urozmaicić zadania i dodać do nich porządki w szafie, czyszczenie sprzętów AGD, frontów mebli w kuchni oraz odkurzanie listew przypodłogowych.

Metoda 2x2 wymaga dużej systematyczności. Sobotni wyjazd sprawił, że mój rytm został zaburzony. Przy nieregularnym grafiku, intensywnych dniach czy po prostu braku energii trudno, żeby przyniosła skutki. Nie wyobrażam sobie również, aby każdego ranka poświęcać na sprzątanie aż dwie pełne godziny. Dla osób, które muszą np. wyprowadzić psa i zawieźć dzieci do szkoły, a potem jeszcze dojechać do pracy może okazać się praktycznie niewykonalna, więc nie jest rozwiązaniem dla każdego. 

Ponadto, nie widzę szans, aby działała przy dużym bałaganie i raczej nie sprawdzi się na start. Może być remedium na utrzymanie porządku na co dzień, ale nie na jego całkowite odzyskanie. Summa summarum muszę jednak przyznać, że będę kontynuować ten sposób organizacji domowych prac, ale tylko w formie lekkiej rutyny. Nie będę również nakładać na siebie zbyt dużej presji.

Więcej o: