Przemoc ekonomiczna po cichu niszczy życie. "Uchodziliśmy za zamożnych, a ja na nic nie mogłam sobie pozwolić"

Przemoc ekonomiczna to problem wielu kobiet w naszym kraju. Trudno jednak oszacować jego skalę. Bo tak naprawdę wiele osób nie postrzega tego typu zachowań jako coś złego. - Osoba najpierw uzależnia kogoś finansowo od siebie, a potem zaczyna tę zależność wykorzystywać w sposób naruszający granice godności - mówi psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Kucewicz.

Przemoc dotyka kobiety na całym świecie. Niezależnie od statusu społecznego, wykształcenia czy wyznania. I ma różne formy. Dlatego też w 1999 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych ustanowiła 25 listopada Międzynarodowym Dniem na Rzecz Eliminacji Przemocy wobec Kobiet. Jako Gazeta.pl i Plotek.pl wspieramy tych, którzy potrzebują wsparcia, a także nagłaśniamy przypadki przemocy wobec kobiet. Jak co roku 25 listopada przypominamy o tym problemie i pokazujemy, jak różne może mieć oblicza.

Zobacz wideo Pomaska: Ten rząd nie prowadzi polityki, która sprzyjałaby kobietom

42-letnia Agnieszka, która przez lata żyła w takim niezdrowym układzie, nie zdawała sobie sprawy, że jest w tym coś złego. Myślała, że to normalne i że tak żyje większość rodzin. Jak podkreśla, wyszła za mąż i urodziła pierwsze dziecko jeszcze jako studentka. Wcześniej nie pracowała zawodowo i nie zarabiała pieniędzy.

Były mąż prowadził dobrze prosperującą firmę, a ona zajmowała się domem i dziećmi. - Mimo że uchodziliśmy za zamożnych, to ja nie mogłam sobie na nic pozwolić. Przez lata nie miałam własnych pieniędzy. Musiałam tłumaczyć się ze wszystkich zakupów - zdradza Agnieszka. Gdy młodszy syn skończył trzy lata, Agnieszka chciała pójść do pracy. Mąż jednak nie wyraził na to zgody. - Usłyszałam, że stać go na to, by jego kobieta nie pracowała - dodaje nasza rozmówczyni.

Z kolei 30-letnia Luiza, która pochodzi z małej wsi na Podlasiu, taki niezdrowy układ widziała w małżeństwie swoich rodziców. Jak wspomina, tata kontrolował bardzo skrupulatnie domowy budżet, a każde zakupowe "szaleństwo" żony czy córek kończyło się awanturą. - Tata często analizował paragony ze sklepu. Czepiał się o zbędne wydatki, robił mamie awantury. Teraz widzę, że tutaj nie chodziło tylko o skąpstwo. Tata w ten sposób kontrolował mamę - zdradza Luiza.

Przemoc ekonomiczna z definicją ustawową

Opisane historie to przykłady przemocy ekonomicznej. Z opublikowanej kilka lat temu przez TNS OBOP "Diagnozy zjawiska przemocy w rodzinie w Polsce" wynika, że ofiarami przemocy ekonomicznej w 70 procentach przypadków są kobiety. Ma to związek z patriarchalnymi wzorcami oraz modelem funkcjonowania wielu rodzin. Jak dowiadujemy się ze strony Centrum Praw Kobiet, do najczęstszych form przemocy ekonomicznej zalicza się między innymi utrudnianie i zakazywanie podjęcia lub wykonywania pracy, wydzielanie pieniędzy warunkowo, domaganie się przedstawiania paragonów za to, co zostało kupione, dysponowanie wspólnymi pieniędzmi bez konsultacji, odmowa pójścia do pracy lub łożenia na utrzymanie rodziny, a także niealimentacja.

Co ciekawe, dopiero w tym roku pojawił się pomysł, by ta forma przemocy zyskała swoją definicję ustawową. Jak zauważyło Ministerstwo Rodziny, jest stosowana coraz częściej. Dlatego też w ustawowej definicji przemocy, obok fizycznej, psychicznej i seksualnej, pojawi się także przemoc ekonomiczna. - Przemoc ekonomiczna jest zjawiskiem psychologicznym, w którym chodzi nie tylko o samą ekonomię, ale o psychiczne uzależnienie oraz upokorzenie jednej ze stron. Niemniej jednak, ze względu na fakt współwystępowania przemocy ekonomicznej z innymi jej formami oraz coraz częstsze jej stosowanie, projektodawca rozszerzył zakres pojęciowy przemocy o czwartą jej formę, tj. przemoc ekonomiczną - napisano w uzasadnieniu projektu nowelizacji ustawy. 

Beatyfikacja księdza Jana MachyKatowice. Ksiądz Jan Macha został ogłoszony błogosławionym [ZDJĘCIA]

"Mają poczucie, że tkwią w sytuacji bez wyjścia"

Jednym z największych problemów jest to, że wiele osób nie postrzega takich zachowań jako przemoc. Nie ma siniaków, więc nie ma przemocy. Jest to jednak błędne rozumowanie. - Przemoc ekonomiczna prowadzi do stopniowego obniżania się poczucia własnej wartości osoby nią dotkniętej, a także spadku poczucia niezależności i sprawczości. Im dłużej trwa, tym bardziej osoba czuje się bezradna, zagubiona i niepewna w swojej sytuacji finansowej - mówi psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Kucewicz.

Ofiary często są przekonane, że sobie nie poradzą i że nie utrzymają się samodzielnie. To poczucie generuje bezradność i utratę nadziei, że z takiej matni można wyjść. Często z osób pewnych siebie stają się zamknięte w sobie, onieśmielone, nierzadko depresyjne. - Osoby, które doświadczają przemocy ekonomiczniej, często mają poczucie, że tkwią w sytuacji bez wyjścia, że absolutnie nic nie mogą zrobić. Kompletnie nie wierzą w swoje możliwości - zaznacza ekspertka. 

Jak podkreśla Katarzyna Kucewicz, przemoc ekonomiczna zazwyczaj idzie w parze z przemocą psychiczną. - Bywa jednym z narzędzi służących znęcaniu się i upokarzaniu drugiej strony, na przykład poprzez wyśmiewanie jej zarobków, wydzielanie "kieszonkowego" jak dziecku albo awanturowanie się za każde zakupy zrobione bez udziału sprawcy przemocy. Co ważne, przeważnie taka przemoc jest procesem. Osoba najpierw uzależnia kogoś finansowo od siebie, a potem zaczyna tę zależność wykorzystywać w sposób naruszający granice godności.

Jak rozpoznać, że ktoś z naszego otoczenia jest ofiarą przemocy ekonomicznej?

Jak zaznacza Katarzyna Kucewicz, może być to trudne, gdyż taka osoba nie ma widocznych ran i zazwyczaj długo robi dobrą minę do złej gry. - Jednak jeśli słyszymy, że ktoś na przykład musi brać ciągłe nadgodziny, by zapłacić za lekcje angielskiego dziecka, a wiemy, że partnerowi lub partnerce tej osoby powodzi się wspaniale, to może być to sygnał, że podział finansów w tym przypadku nie jest sprawiedliwy. Jeżeli ktoś mówi nam, że nie ma swoich pieniędzy, bo mąż sprawuje władzę nad wydatkami, to także nie brzmi dobrze. Z tym że są modele relacji, gdy obu stronom takie zależności odpowiadają - wyjaśnia ekspertka.

Nasza rozmówczyni zdradza także, co pomaga jej rozpoznać w pracy, że dana pacjentka ma taki problem. - Dla mnie sygnałem, że coś się dzieje, jest przede wszystkim jej narracja. Gdy mówi, że nie jest nic warta, że nie umie zarabiać, że jakby została sama, to by zginęła. Wówczas zastanawiam się zawsze, skąd wzięło się takie przekonanie? Czasem ludzie powtarzają całe życie to, co im wkładali do głowy rodzice. Niekiedy jednak okazuje się, że osoba mówi to, co notorycznie słyszy od męża - zdradza Katarzyna Kucewicz.

- Przypomina mi się historia pani, która miała doktorat. Postanowiła jednak rzucić dalszą karierę naukową i zacząć sprzątać biurowce, bo mąż uznał, że do tego lepiej się nadaje i to przyniesie więcej pieniędzy rodzinie niż jej stypendium. A ona miała tak zniszczone poczucie własnej wartości jego nękaniem, że przyznała mu rację. To przykład przemocy psychicznej i ekonomicznej - podsumowuje ekspertka. 

 *Imiona bohaterek na ich prośbę zostały zmienione. 

Jeśli jesteś ofiarą przemocy ekonomicznej, możesz zadzwonić pod numer 801-12-00-02 Ogólnopolskiego Telefonu dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia", aby uzyskać pomoc i wsparcie. Przydatne materiały dotyczące problemu znajdziesz w poradnikach na stronie Centrum Praw Kobiet.

Więcej o: