Piękne, czerwoniutkie pomidorki to perełki w oczach osób, które je uprawiają. Nic tak nie cieszy, jak to, że nasze starania włożone w pielęgnację roślin przynoszą smaczne efekty. Niestety nawet gdy na naszych krzaczkach już czerwienią się pomidory, cała nasza praca jeszcze może pójść na marne.
A to za sprawą mszycy, która osiada na krzaczkach pomidorów (i nie tylko), wędruje po całej ich długości i szerokości i żeruje, niszcząc roślinę. Dlatego tak ważne jest, by obserwować swoje uprawy i trzymać rękę na pulsie. Dzięki temu zareagujemy, gdy nie będzie jeszcze za późno.
W sklepach dostaniemy masę produktów na mszyce i rozmaite szkodniki. W przypadku pomidorów i innych warzyw czy owoców, które będziemy jeść, musimy przyłożyć większą uwagę, by zastosować środki bezpieczne. To nie zawsze jest proste. Zanim jednak uciekniemy się do sztucznych, chemicznych specyfików, można jeszcze wykorzystać stare metody, które doskonale radzą sobie z mszycą.
Okazuje się, że w tym celu świetnie sprawdzi się najzwyklejsza cebula. W dodatku prawdopodobnie nie wydamy na nasz środek ani grosza, bo to warzywo jest przeważnie w każdej lodówce. Wystarczy wziąć jedną część cebuli i zalać ją 10 częściami wody. Czyli jeśli przygotowujemy 1 litr środka na mszyce, potrzebujemy ok. 10 g cebuli (jeden dość cienki plasterek), łupinkę również wrzucamy do wody. Całość doprowadzamy do wrzenia, po czym gotujemy przez 30 minut. Następnie studzimy, przecedzamy i przelewamy do rozpylacza. Taką mieszanką opryskujemy nasze roślinki raz w tygodniu. Nadmiar możemy przechowywać w lodówce. Pamiętajmy jednak, by przed ponownym zastosowaniem ocieplić płyn. Zimny prysznic może uszkodzić nasze roślinki.