Agata Wróbel to utytułowana polska sztangistka, wielokrotna mistrzyni Polski i trzykrotna Europy. Na swoim koncie ma srebrny i brązowy medal Igrzysk Olimpijskich i tytuł mistrzyni świata. Dobrze zapowiadającą się karierę nieoczekiwanie przerwała w 2006 roku i zniknęła. To wtedy dowiedziała się, że jest zakażona wirusem zapalenia wątroby typu C. W kontynuowaniu przygody ze sportem przeszkodą okazały się też kontuzje. Trzy lata później na krótko wróciła do sztangi. W 2010 roku zdobyła ósmy tytuł mistrzyni Polski, ale pod koniec roku znów ogłosiła zakończenie kariery.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Gdy po raz pierwszy przerwała karierę sportową, fani rozpoznali ją w jednej z sortowni śmieci w Wielkiej Brytanii. Sztangistka tłumaczyła wtedy, że w jej zajęciu nie ma niczego dziwnego. - Praca to praca. Tu ludzie to rozumieją - mówiła w rozmowie ze sport.pl. Po zakończeniu kariery sportowej zniknęła na wiele lat. Dopiero w 2019 roku usłyszano o niej ponownie. Wróbel zwróciła się wtedy do fanów z dramatycznym apelem. Uruchomiła zbiórkę na portalu crowdfundingowym.
Głęboka depresja, lęki, napady paniki towarzyszą mi codziennie. Szukam pomocy, aby móc stanąć na nogi, spłacić zobowiązania, odnaleźć siebie sprzed lat. Każdy ma swoje problemy, choroby, dobre, złe dni, każdy ma swoją historię życia, której nie da się opowiedzieć w parunastu zdaniach
- pisała w opisie zbiórki na portalu Zrzutka.pl. Wpis zakończyła słowami: "Nie wiem, czy moja głowa wytrzyma to upokorzenie". Byłą sztangistkę wsparło ponad 3500 osób, a zbiórkę zakończono 28 lutego 2019 roku. Pomoc obiecał nawet ówczesny minister sportu. Udało się osiągnąć cel (20 tysięcy złotych) i przekroczyć go prawdopodobnie ośmiokrotnie, choć dokładna kwota nie jest znana. Sportsmenka ukryła ją bowiem przed zakończeniem zrzutki. Po wszystkim Agata Wróbel podziękowała w krótkim wpisie, w którym stwierdziła także, że nie zamierza się tłumaczyć z tego, na co przeznaczy zebrane fundusze.
Dużo to dla mnie znaczy i nigdy tego nie zapomnę [...]. Potrzebuję teraz uporać się z moimi zmorami. Nie zmarnuję szansy od tylu dobry ludzi. Obiecuję. Proszę tylko o czas
- napisała na Facebooku. Obiecała, że kiedy stanie na nogi, to odezwie się ponownie. I znów zniknęła.
Od 2019 roku konsekwentnie odmawia udziału we wszystkich sportowych wydarzeniach i imprezach. Odrzuca też propozycje współpracy od prezesów Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Nawet znajomi, z którymi kiedyś utrzymywała regularny kontakt, nie mają pewności co do tego, gdzie dziś przebywa Agata Wróbel. Jedni twierdzą, że mieszka w Bielsku-Białej, niedaleko Żywca, inni, że ponownie wyemigrowała do Wielkiej Brytanii. - Ludzie ją skrzywdzili - cytował słowa jej znajomych sport.tvp.pl. O tym, co się z nią dzieje, nie wie nawet jej wieloletni trener. - Ona nigdy nie zabiegała o relacje. Wydaje mi się, że nie tylko ze mną, ale też z większością koleżanek - przyznał Ryszard Soćko w rozmowie ze sport.tvp.pl.