Więcej wiadomości przeczytasz na Gazeta.pl.
Narayana Murthy zaprezentował swój pomysł w jednym z indyjskich programów telewizyjnych. Potentat branży IT i teść premiera Wielkiej Brytanii twierdzi, że młodzi w Indiach przejmują "niezbyt pożądane nawyki" z Zachodu, przez co obniża się wydajność indyjskiej gospodarki. - Produktywność pracy w Indiach jest jedną z najniższych na całym świecie. Nasi młodzi muszą powiedzieć: "To mój kraj, chcę pracować 70 godzin tygodniowo". To oni mogą z zapałem budować ten kraj - podkreślał.
Jak donosi portal NBC News, słowa miliardera odbiły się w sieci szerokim echem. Pojawiły się głosy, że zrzucanie odpowiedzialności na młodych, aby osiągali sukces kosztem zdrowia psychicznego, nie jest uczciwe. "Dlaczego nie chcesz pracować 70 godzin tygodniowo i zabić się przy tym, żeby napełnić kieszenie nikczemnych miliarderów?" - pytał internauta, którego cytuje NBC News.
Głos zabrała także indyjska organizacja broniąca praw osób zatrudnionych w branży informatycznej All India IT and ITeS Employees’ Union. Podkreśliła, że zarządzenie 70-godzinowego tygodnia pracy jest w Indiach nielegalne. Zgodnie z przepisami maksymalny czas pracy w tygodniu to 48 godzin
Mimo wyraźnego sprzeciwu społeczeństwa, kontrowersyjną propozycję miliardera poparli inni miliarderzy. Jak podaje na swoim profilu na YouTube magazyn "The Hindu", biznesmen Bavish Aggarwal na platformie X (dawny Twitter) zadeklarował, że zgadza się ze słowami Murthy'ego. - Nie jest to dla nas moment na to, by pracować mniej i skupiać się na rozrywce. To raczej czas, by pójść na całość i w trakcie jednego pokolenia zbudować to, co inne narody budowały przez wiele generacji — stwierdził.
Z kolei inny miliarder Sajjan Jindal, napisał: "Całym sercem popieram pana Naranayę Murthy’ego. Nie chodzi o wypalanie się, chodzi o poświęcenie. Musimy sprawić, że Indie będą gospodarczą potęgą, z której wszyscy będziemy dumni". Dodał też, że "kultura pięciodniowego tygodnia pracy nie jest tym, czego potrzebuje rozwijający się kraj o takim rozmiarze".