Miała ogromne długi i pustki na koncie. Znalazła sposób, jak wyjść na prostą

Jeszcze dwa lata temu Chloe Godland miała na koncie 5 funtów i ogromne długi. Żeby związać koniec z końcem i pokryć podstawowe potrzeby swoich dzieci, zadłużyła się na 11 tys. funtów. Zdesperowana 28-letnia mama musiała znaleźć sposób, by wyjść na prostą. Jej historię opisał portal The Sun.
652779265
Paul Biryukov / Shutterstock

Chloe pracuje na siłowni jako instruktorka fitness. Dwa lata temu razem z mężem znaleźli się w poważnych tarapatach finansowych. Okazało się, że nie tylko nie starcza im na rachunku, ale pensja, którą otrzymują, nie pozwala na pokrycie podstawowych potrzeb. - Miałam na zakupy spożywcze 5 funtów. Długi na mojej karcie kredytowej i pożyczki, które wzięłam przekroczyły wtedy 11 tys. - wspominała w rozmowie z The Sun. Przyznała, że czuła, że sięgają dna. - Nie było nas stać na chleb ani fasolę. Byłam przerażona, ale wiedziałam, że nie mogę pozwolić, by długi rozbiły moją rodzinę - zaznaczyła.

Zobacz wideo Mamy kredyt, a straciliśmy pracę. Co w takiej sytuacji zrobić? Ekspert wyjaśnia: Po pierwsze nie wolno się wstydzić

"Od roku nie kupiłam nic nowego"

Kobieta wyznała, że sytuacja zmusiła ją do radykalnego zmniejszenia wydatków. - Mam 30-lat i zero długów. Od roku nie kupiłam nic nowego. Wszystko, co mam na sobie, pochodzi z lumpeksów lub punktów wydawania odzieży charytatywnej - wyznała. Kobieta zaczęła przeglądać także śmietniki i okazało się, że potrafi znaleźć tam perełki, które później może sprzedać.

1723935925
1723935925mpaulinal / Shutterstock

- Jednego wieczoru znalazłam rzeczy, które udało mi się złożyć w koszyki prezentowe. Od tamtej pory w ten sposób robię prezenty na Dzień Matki, Boże Narodzenie czy urodziny - zdradziła. Wśród jej autorskich projektów znalazły się też wieńce z rolek po papierze toaletowym, które własnoręcznie wycięła i pomalowała w finezyjne wzory. Zrobiła też artystyczne świeczniki i słoje do przechowywania świeczek.

"Ludzie myślą, że wykorzystywanie śmieci jest obrzydliwe"

Chloe podkreśliła, że wielu osobom wydawało się, że jej przedmioty pochodzą ze sklepów znanych projektantów, kiedy jednak dowiadywały się, jaka jest prawda, słyszała, że to obrzydliwe. - Moim zdaniem, to pozytywny upcykling. Tak naprawdę te przedmioty pozwoliły mi spłacić moje długi. Jestem bardzo z tego dumna - zaznaczyła. 

Więcej o: