Szczęsny poderwał Marinę "na Lewego". Nie miała pojęcia, z kim rozmawia. "To tenisista?"

Wojciech Szczęsny i Marina Łuczenko-Szczęsna dziś są jedną z najgorętszych par show-biznesu. Jak wyglądały początki ich związku? Bramkarz odsłonił kulisy poznania piosenkarki w popularnym podcaście. Okazuje się, że miał w tym "udział" Lewandowski.
Wojciech Szczęsny i Marina Łuczenko / instagram.com/marina_official/
Wojciech Szczęsny i Marina Łuczenko / instagram.com/marina_official/

Dziś Marina Łuczenko-Szczęsna i Wojciech Szczęsny tworzą szczęśliwe małżeństwo. Pobrali się 8 lat temu. Wspólnie wychowują sześcioletniego synka Liama, a dwa tygodnie temu pojawiła się na świecie ich córka - Noelia. Mało kto pamięta, jak wyglądały początki ich relacji. Bramkarz ujawnił kulisy ich pierwszej rozmowy w podcaście "WojewódzkiKędzierski".

Zobacz wideo Na co uważać na pierwszej randce?

Kiedy Szczęsny poznał Marinę? Sportowiec musiał starać się o względy piosenkarki

Początek ich relacji sięga roku 2013. Wtedy też miał miejsce wieczór kawalerski Roberta Lewandowskiego, którego bramkarz był jednym z organizatorów. Szczęsny zdobył numer telefonu Mariny od znajomego, a następnie zadzwonił z prośbą o nagranie humorystycznego filmiku, który miał "zniechęcić" Lewandowskiego do małżeństwa. - Zadzwoniłem do niej w pewnej sprawie, którą do dziś załatwiamy. To był filmik na wieczór kawalerski Roberta Lewandowskiego. My wtedy dzwoniliśmy do pięknych Polek, żeby spróbowały powiedzieć coś Robertowi, aby ten nie brał ślubu z Anią. Taki żart wymyśliliśmy - wspominał w rozmowie z Kubą Wojewódzkim i Piotrem Kędzierskim. Marina jednak nie zdecydowała się wziąć udziału w całej akcji.

Wojciech Szczęsny i Marina Łuczenko-Szczęsna. Od razu złapali ze sobą kontakt, choć artystka nie wiedziała z kim rozmawia

Przy okazji negocjacji dotyczących filmu z okazji wieczoru kawalerskiego Lewandowskiego, para zdążyła złapać nić porozumienia. Rozmowa okazała się znacząca i stała się początkiem ich długoletniej relacji. Szczęsny dał wyraz zadowolenia, że wszystko tak się potoczyło i nie ukrywa, że gdyby nie przyjęcie Lewandowskiego, mógłby nie mieć okazji, by poznać piosenkarkę. - Ale próbując negocjować z nią to nagranie, złapaliśmy dobry kontakt i mamy dzisiaj dwoje dzieci. Dzięki Bogu, że Robert robił wtedy ten kawalerski - podsumował w podcaście "WojewódzkiKędzierski".

 

Na koniec bramkarz dodał, że po pewnym czasie dowiedział się od znajomego, który był przy tej rozmowie, że Marina nie była świadoma, czym zajmuje się Wojciech Szczęsny. - Znam osobę, która siedziała przy niej, gdy wtedy z nią rozmawiałem. I ona na koniec jej powiedziała: "dzwonił jakiś k***a Szczęsny. To tenisista? - ujawnił. Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.

Więcej o: