Lena miała osiem lat, gdy jej mama zaczęła zostawiać ją samą z młodszym bratem. "Jesteś moją dzielną dziewczynką" - słyszała za każdym razem, gdy robiła mu kolację, sprzątała po nim zabawki, sprawdzała, czy na pewno dobrze umył zęby i przykrył się na noc. Nikt nie pytał, czy chciała być dzielna. Po prostu była. Gdy mama wracała do domu zmęczona, Lena siadała obok, słuchała o problemach i próbowała znaleźć słowa, które mogłyby przynieść ulgę. Nie miała czasu myśleć o sobie. A potem, gdy dorosła, zauważyła, że nadal nie potrafi... To właśnie przykład parentyfikacji, czyli zjawiska, które sprawia, że dziecko błyskawicznie traci dzieciństwo.
Parentyfikacja to sytuacja, w której dziecko przejmuje obowiązki, które powinny należeć do dorosłych. To nie tylko pomoc w domu, ale przede wszystkim emocjonalna lub praktyczna opieka nad rodzicami. W takich rodzinach role się odwracają i to dziecko staje się wsparciem dla dorosłego, a nie odwrotnie. Jak możemy przeczytać w pracy Wiktora Żłobickiego, pt. "Parentyfikacja jako proces odwrócenia ról w rodzinie", wyróżniamy dwa główne rodzaje parentyfikacji:
Obie formy zjawiska często wynikają z trudnej sytuacji rodzinnej, np. choroby, rozwodu, uzależnienia któregoś z rodziców lub ich emocjonalnej niedojrzałości. Problem w tym, że małoletni nie ma narzędzi, by sobie z tym poradzić. I choć na zewnątrz może wydawać się dojrzały, w środku pozostaje zagubiony i przytłoczony odpowiedzialnością, której nie powinien dźwigać.
Dzieci, które dorastały w atmosferze parentyfikacji, często nie zdają sobie sprawy, że ich doświadczenia mogły być obciążające. Dopiero w dorosłości zauważają, jak bardzo wpłynęły one na ich sposób funkcjonowania. Wiele z tych osób ma trudność z odpoczynkiem, a poczucie obowiązku i chęć bycia potrzebnym sprawiają, że trudno im skupić się na własnych potrzebach bez wyrzutów sumienia. Stawianie granic w relacjach również bywa dla nich wyzwaniem. Przyzwyczajeni do spełniania oczekiwań innych, często nieświadomie pozwalają na to, by ich dobrostan schodził na dalszy plan.
Wpływ parentyfikacji widać także w życiu uczuciowym. Osoby, które dorastały w roli opiekuna, często przyciągają partnerów, którym trzeba pomóc lub za których trzeba brać odpowiedzialność. Wchodząc w relacje, w których to oni trzymają wszystko w ryzach, mogą z czasem odczuwać zmęczenie i presję, by zawsze być tymi, którzy wspierają innych, nawet kosztem własnego komfortu. Według psychologa Roberta Pinkerta zjawisko może mieć również konsekwencje zdrowotne. Osoby, które dorastały w atmosferze nadmiernej odpowiedzialności, są bardziej narażone na zaburzenia lękowe, depresję i chroniczny stres.
Parentyfikacja często idzie w parze z perfekcjonizmem. Dziecko, które wcześnie musiało przejąć obowiązki rodziców, w dorosłości narzuca sobie wygórowane standardy. Ciągła potrzeba bycia niezawodnym i spełniania oczekiwań może prowadzić do wyczerpania oraz poczucia, że nigdy nie robi wystarczająco dużo. A co, jeśli dorosła osoba uświadamia sobie, że dorastała w takim schemacie? Warto sięgnąć po profesjonalne wsparcie.
Psychoterapia pomaga przepracować znane wzorce i nauczyć się budować zdrowe relacje zarówno z innymi, jak i ze sobą. W przypadku nasilonych objawów lękowych czy depresyjnych warto także rozważyć konsultację psychiatryczną, by odzyskać wewnętrzną równowagę. Pamiętaj, że parentyfikacja nie musi definiować całego życia. Można nauczyć się stawiać siebie na pierwszym miejscu, dbać o własne potrzeby i zrzucić ciężar odpowiedzialności za wszystkich wokół. Najważniejsze to dostrzec problem i pozwolić sobie na wsparcie.
Czy w dzieciństwie przejmowałaś obowiązki, które normalnie należą do dorosłych? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu.
Zachęcamy do zaobserwowania nas w Wiadomościach Google.