Pani Joanna wyjechała z Polski z powodu długów. Nigdy wcześniej nie była w Szwajcarii, nie znała lokalnych obyczajów i nie wiedziała, czego się spodziewać. "Trafiłam na wioskę, gdzie nikt nie mówił po niemiecku, który znałam. Codziennie pakowałam walizki i płakałam. Ale nie wróciłam" - wyznała pod nagraniem, które opublikowała na TikToku.
Do emigracji zmusiła Panią Joannę bardzo trudna sytuacja finansowa. Miała nadzieję, że wszystko przebiegnie bezproblemowo. Znalazła ogłoszenie w internecie i dostała pracę w restauracji, ale na miejscu nie znała zupełnie nikogo. - Jak tam weszłam, to myślałam, że się cofnęłam do lat, co najmniej 80. I do tego, wszyscy tam mówili w dialekcie - wspominała w nagraniu. Dodała, że nikt jej nie powiedział, że emigracja potrafi najpierw złamać serce, zanim zacznie je goić. I nikt nie uprzedził, że emigracja to najpierw przetrwanie – a dopiero potem nowe życie.
Przez pierwsze tygodnie codziennie płakała. - Nie rozumiałam ani słowa. Tęskniłam. Boże, żebyście wiedzieli, jak ja tęskniłam... Najzwyczajniej w świecie nie wiedziałam, jak się tutaj odnaleźć. Ani w tej nowej pracy. Ani w tym nowym dla mnie świecie - mówiła.
Tak jak wiele osób w podobnym położeniu, czuła się zagubiona i samotna. Z tego doświadczenia wyniosła cenną lekcję. - Emigracja to nie tylko papiery, pozwolenia i meldunki. To przede wszystkim cierpliwość. Adaptacja to codzienne wybieranie, że się nie poddasz - zaznaczyła. A ty, jakie masz doświadczenia z emigracją? Zapraszamy do udziału w sondzie i komentowania.