W bijącej rekordy popularności amerykańskiej sieci klubów fitness Crunch wszystko jest możliwe. "Aerobics with attitude" (Aerobik na luzie) prowadzi czarnoskóry transwestyta, najpopularniejszy instruktor w jednym z nowojorskich klubów tej sieci. Podczas godzinnych zajęć mocno umalowany Truly wyciska siódme poty z pragnących utrzymać dobrą formę pań. Jednocześnie, jak rasowa drag queen, wykonuje show: kilkakrotnie zmienia peruki i stroje, mruga zalotnie sztucznymi rzęsami, tańczy i sypie pieprznymi dowcipami. Niekonwencjonalny instruktor nie pozwala na lenistwo, pokrzykując: - Robicie pięćdziesiąt nożyc, a ja w tym czasie wskoczę w jakiś nowy ciuch, raz, dwa, trzy.
Wśród uczestników zajęć są bankowcy, inżynierzy, architekci, którzy po dniach spędzonych przy biurku pragną nie tylko się poruszać, lecz także przeżyć coś niezwykłego. 27-letnia Jin, sekretarka z Manhattanu, wieczorami jeździ na rowerze treningowym, śpiewając piosenki z musicalu "Fame". Pot cieknie jej po policzkach, nogi pedałują coraz szybciej, a na wiszącym naprzeciw ekranie pojawiają się słowa: "Fame, I wanna live forever.". Jin śpiewa do trzymanego przez instruktorkę mikrofonu. Inni zamieniają się w słuch, pilnie pedałując i czekając na własny występ. "Szansa na sukces" dla tych, którzy lubią podwójny wysiłek. Spragnieni odrobiny pikanterii mogą się zapisać na zajęcia "Cardio striptease", które prowadzą instruktorzy - byli striptiserzy. Zajęcia atletyczno-erotyczne, taniec brzucha, nauka kuszącego zrzucania ubrań (rozbieranie się do naga nie jest obowiązkowe!) oraz intensywny trening mięśni w jednym. Kolejna oferta to stretching przy świecach albo jeżdżenie rowerem treningowym w basenie. Opór wody znacznie zwiększa wysiłek i spalanie znienawidzonych kalorii. Ćwiczenia na siłowni staną się znacznie mniej monotonne, gdy urozmaicimy je lekturą plotkarskich brukowców. Podczas zajęć w "Siłowni pełnej plotek" instruktor ustawia swoim podopiecznym program ćwiczeń i zabawia ich najświeższymi plotkami o losach pary "Cruz and Cruise". Dzięki niekonwencjonalnemu podejściu do oklepanego tematu dbania o dobrą kondycję oraz charyzmatycznym instruktorom filozofia Crunch zawojowała Amerykę. Dayna Crawford, rzecznik prasowy sieci, twierdzi, że źródłem powodzenia klubów jest przyświecająca im idea, że trening fizyczny nie musi być tylko udręką, wylewaniem potów i zaciskaniem zębów. - Kiedyś uważano, iż trening i rozrywka to dwie oddzielne sprawy. My chcemy je połączyć.
Niewątpliwie idea ta przemawia do Amerykanów. W ciągu trzynastu lat, które upłynęły od powstania pierwszego ubogiego klubu w piwnicy na East Village, otwarto dwadzieścia coraz bardziej nowoczesnych filii, a spragnieni modnego treningu stali bywalcy wpisują się na listy oczekujących na coraz to ciekawsze zajęcia.
Najnowszym hitem nowojorskich klubów Crunch jest trening cyrkowy. Pod okiem doświadczonych instruktorów można poznać tajniki akrobatyki cyrkowej, pobujać się na trapezie, nauczyć żonglowania albo chociaż pochodzić na rękach. Poziom trudności ćwiczeń dopasowywany jest indywidualnie. Ten, kto nie wierzy, że można intensywnie ćwiczyć i wygłupiać się jednocześnie, niech sobie przypomni, jak wyczerpujące potrafiło być dziecięce skakanie po łóżku lub naśladowanie gwiazd rocka. Chodzi przecież o to, żeby się porządnie zmęczyć, a jeśli przy okazji można się też pośmiać, to dlaczego nie?