Jeszcze niedawno mało kto zastanawiał się nad tym, czy pierwsza dama powinna otrzymywać wynagrodzenie. Funkcja ma charakter reprezentacyjny i długo była traktowana jako dodatek do urzędu prezydenta. Z czasem zaczęto jednak postrzegać ją jako pełnoprawne zajęcie, a skoro tak, powinna się za nie należeć pensja. Wątpliwości szybko przerodziły się w debatę, którą dziś podgrzewa najnowszy sondaż. Polacy podzielili się na dwa obozy.
Sondaż Instytutu Badań Pollster, który powstał na zlecenie "Super Expressu", pokazuje bardzo wyrównany wynik. 51 proc. respondentów sprzeciwia się wprowadzeniu pensji dla małżonki prezydenta, natomiast 49 proc. uważa, że takie rozwiązanie miałoby sens. Różnica jest minimalna, a to oznacza jedno - sprawa dzieli społeczeństwo niemal na pół.
Badanie przeprowadzono na początku kwietnia na grupie ponad tysiąca dorosłych Polaków. Margines błędu wyniósł około 3 proc., więc "słupki" dobrze oddają aktualne nastroje. Ciekawostką jest to, że temat regularnie wraca w podobnych momentach. Gdy zmienia się prezydent, pojawia się też nowa pierwsza dama, a wraz z nią pytania o to, czym właściwie jest ta rola. Symbolem czy jednak czymś więcej?
I tu zaczyna się sedno sprawy. Z jednej strony żona prezydenta towarzyszy głowie państwa niemal jak cień. Skutkuje to kalendarzem wypełnionym po brzegi i obowiązkami, których nie dałoby się pogodzić z inną pracą. Z drugiej strony ta funkcja nie istnieje w przepisach. Nie ma umowy, zakresu zadań do wykonania ani formalnego stanowiska. Trudno więc mówić o klasycznym etacie finansowanym z budżetu.
Do Sejmu trafiają jednak konkretne propozycje zmian. Jedna z nich zakłada, że pierwsza dama mogłaby otrzymywać wynagrodzenie na poziomie swoich wcześniejszych zarobków. W odniesieniu do Marty Nawrockiej różne źródła wskazują na przedział 5,2-8,8 tys. zł brutto miesięcznie. Przez lata była związana ze Służbą Celną i Krajową Administracją Skarbową, gdzie przepracowała blisko dwie dekady. Objęcie roli pierwszej damy oznacza konieczność zawieszenia kariery zawodowej i utratę własnego źródła dochodu. W przypadku Nawrockiej wygląda to jednak inaczej - po odejściu z KAS przeszła na emeryturę mundurową, która wynosi ok. 4,5 tys. zł brutto miesięcznie.
Jak już wcześniej wspominałam, rola pierwszej damy nie jest zapisana w polskich przepisach jako osobny urząd. A jednak istnieje i od lat ma swoje miejsce w życiu publicznym. Trochę jak niewidzialny element państwowej układanki. Obecny, choć formalnie trudny do uchwycenia.
Pierwsza dama jest przy prezydencie podczas oficjalnych wydarzeń, wizyt zagranicznych i spotkań dyplomatycznych. Przyjmuje delegacje, bierze udział w uroczystościach, angażuje się w działania społeczne. Często obejmuje patronaty nad projektami edukacyjnymi, charytatywnymi lub kulturalnymi. Każda z nich prowadzi tę rolę po swojemu. Jedne są bardziej widoczne, inne wybierają spokojniejszą obecność w tle. Taki zakres obowiązków oznacza rezygnację z dotychczasowej pracy zawodowej, więc pytanie o finansowe zaplecze jej roli jest jak najbardziej naturalne.
W 2021 roku wprowadzono przepisy, które zapewniają pierwszej damie opłacanie składek na ubezpieczenia społeczne. Dzięki temu okres pełnienia tej funkcji wlicza się do przyszłej emerytury. To forma zabezpieczenia na przyszłość, a nie bieżące wynagrodzenie.
Dobrym przykładem jest Agata Kornhauser-Duda. Podczas prezydentury męża zrezygnowała z pracy nauczycielki i skupiła się na działalności publicznej. Dzięki opłacanym składkom jej przyszłe świadczenie emerytalne wzrośnie. Szacuje się, że dodatkowe środki zgromadzone w tym czasie mogą podnieść emeryturę o około 490 zł brutto miesięcznie. W sumie na jej konto, przez dwie kadencje, wpłynęło ponad 100 tys. zł składek.
To pokazuje, że system próbuje znaleźć kompromis. Z jednej strony brak pensji, z drugiej zabezpieczenie na przyszłość. I właśnie w tej przestrzeni pojawia się pytanie, czy to wystarczy. Dyskusja o wynagrodzeniu dla pierwszej damy wraca, bo rola się zmienia. Jest bardziej widoczna, bardziej angażująca i coraz częściej traktowana jak pełnoetatowa aktywność. A czy przełoży się to na pensję? Czas pokaże. Czy pierwsza dama powinna dostawać wynagrodzenie? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.