Chrapanie to coś więcej niż nocna niedogodność. Według szacunków przedstawionych na stronie millemedica.pl dotyczy nawet ok. ośmiu mln Polaków. Zjawisko częściej występuje u mężczyzn (ok. 40 proc.), lecz wraz z wiekiem coraz częściej dotyka również kobiet (ok. 20 proc.). U części osób pojawia się sporadycznie, u innych staje się codziennością. Wpływa nie tylko na jakość snu, lecz także na relacje z bliskimi. Co warto zaznaczyć, chrapanie nie zawsze jest niewinne. Bywa sygnałem poważniejszych problemów zdrowotnych, takich jak obturacyjny bezdech senny, który wiąże się z ryzykiem chorób serca, nadciśnienia i przewlekłego zmęczenia.
Nocne hałasy to jedno. Ich konsekwencje odczuwamy przede wszystkim w ciągu dnia. Osoby chrapiące i ich partnerzy często skarżą się na niewyspanie, bóle głowy, spadek koncentracji i brak energii. To z kolei odbija się na pracy i codziennym funkcjonowaniu. Nie bez znaczenia pozostaje aspekt emocjonalny. Zmęczenie, frustracja i napięcie mogą osłabić jakość życia, a także prowadzić do konfliktów w związku. Codzienny problem milionów stał się inspiracją dla Lloyda i Sue Eckerów, którzy postanowili stworzyć innowację, która ma sprawić, że sen ponownie będzie czasem poświęconym jedynie na regenerację.
Lloyd i Sue Ecker byli po siedemdziesiątce, kiedy chrapanie mężczyzny osiągnęło poziom nie do zniesienia. - Głośniej niż piła tarczowa - porównała cytowana przez hudsonvalley.news12.com. W końcu Sue postawiła ultimatum. Coś trzeba z tym zrobić albo koniec wspólnych nocy. Lloyd potraktował sprawę poważnie i zaczął szukać rozwiązania. W ramach eksperymentu przetestował 20 różnych prototypów, aż w końcu stworzył nietypową konstrukcję. Mowa o pionowej "poduszce-krześle". Utrzymuje ciało w pozycji półsiedzącej, a chrapanie podobno ustaje już pierwszej nocy. Tak narodził się produkt, który nazwali "The Snorinator". Pozycja Fowlera stosowana jest właśnie w przypadku problemów z oddychaniem. Górna część ciała jest uniesiona pod kątem 45-60 stopni, z kolei nogi mogą być lekko zgięte.
Następnie przyszedł czas na kolejny krok. Para stanęła przed wyzwaniem zamienienia domowego wynalazku w pełnoprawny produkt dostępny w sprzedaży. Eckersowie uruchomili więc kampanię na platformie Indiegogo. Liczyli na zainteresowanie ze strony osób, które mierzą się z podobnym problemem. Początki nie były jednak takie łatwe. Reklamy w Google'u i na Facebooku nie przynosiły zadowalających efektów. Powód? Jak sami przyznali, nie mieli oni doświadczenia w marketingu cyfrowym.
Przełom nastąpił dopiero w momencie, gdy zaprezentowali się w programie "Shark Tank". Mimo że część inwestorów odesłała ich z kwitkiem, to dwie osoby dostrzegły potencjał w ich produkcie i złożyły im ofertę. Tyle wystarczyło. Sprzedaż wystrzeliła. Nie minęło dużo czasu, a zaczęli zarabiać ok. 250 tys. dolarów miesięcznie. Poczynili jeszcze jeden, jak się okazało znaczący, krok dla ich działalności.
Zatrudnili specjalistę od mediów społecznościowych, odświeżyli stronę internetową i dodali tam nowe przykłady zastosowań, a także nakręcili proste filmy, dzięki czemu liczba codziennych zamówień wzrosła z pięciu do prawie 100
- czytamy na Instagramie @entrepreneur. Od narodzin pomysłu do rozkręcenia biznesu na szeroką skalę minęły dwa lata. Zainwestowali w sumie 500 tys. dolarów.
Poduszka, która eliminuje chrapanie to hit czy gadżet bez sensu? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.