W końcu upragniony urlop. Zawsze jeździliśmy z rodziną w góry, ale tym razem dotarliśmy w końcu nad morze. Miała być woda, piasek, słoneczko. Są pety i kapsle pod nogami. W krzakach pełno śmieci, butelek, papierków i nie powiem, czego jeszcze. Nie jestem w stanie tego pojąć. Jak można być takim brudasem?!
Kosze na śmieci są w zasięgu wzroku. Naprawdę tak ciężko zabierać ze sobą dodatkową reklamówkę i wkładać do niej zużyte opakowania i pety, a wychodząc z plaży wrzucić ją do śmietnika? Przecież to się magicznie nie dematerializuje. To wszystko lata po całej plaży, jest w wodzie, wszędzie. Kładziesz się na piasku i pet włazi ci do nosa. To taka przyjemność siedzieć wśród śmieci? Jak to świadczy o nas? Już pomijając ten wątpliwej urody widok, ale co zrobicie, jak wasze dziecko wdepnie w kapsel? Albo go włoży do buzi? Dlaczego tak wiele osób o tym w ogóle nie myśli? Może mnie ktoś oświeci, bo nie jestem w stanie tego pojąć. Ela.
Niestety, wszechobecne śmieci nad polskim morzem wcale nie są nowością. Wiedzą o tym doskonale turyści, którzy bywają tam regularnie, a także mieszkańcy nadmorskich miejscowości. Kilka lat temu dużym echem rozniósł się wpis Darii Gaweł. Blogerka urodowa zwróciła wówczas uwagę na ten sam problem.
Po modzie na brzydotę czas pogadać o modzie na bycie syfiarzem i niechlujem na polskiej plaży. Co roku powtarza się ten sam scenariusz. Ludzie zostawiają po sobie porozbijane butelki, kapsle, pety, plastikowe kubki, puszki, zużyte kondomy i inne śmieci. Oddawanie stolca i moczu na wydmach również cieszy się niesłabnącą popularnością
- napisała.
Pomijając kwestie wątpliwej przyjemności przebywania wśród śmieci, a nawet kwestię bezpieczeństwa, warto podkreślić, że śmiecenie jest prawnie zabronione. Tak, pety i kapsle to także śmieci. Co grozi za zignorowanie tego zakazu? Straż miejska lub policja może wystawić mandat w wysokości od 20 do 500 zł. A jeśli sprawa trafi do sądu, możemy zostać obciążeni wysoką grzywną - nawet 5000 zł. Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.