Ma 38 dzieci i wychowuje je sama. "Cały czas spędzam na opiece nad dziećmi i pracy, aby zarobić trochę pieniędzy"

Historia Mariam Nabatanzi to poruszająca do głębi serca historia kobiety niezwykle silnej, ale też bardzo skrzywdzonej. Nikt nie reagował na krzywdy, których doświadczała już od dzieciństwa. Dopiero gdy skończyła 36 lat, ugandyjscy lekarze postanowili zainterweniować i pomóc kobiecie. Wcześniej słyszała od nich, że nie mogą przepisać jej pigułek antykoncepcyjnych. 40-latka samodzielnie wychowuje 38 dzieci.
Mariam ma 40 lat i sama wychowuje 38 dzieci
Mariam ma 40 lat i sama wychowuje 38 dzieci/ Fot. Brightside.me/Facebook screenshot/https://www.facebook.com/100064541448521/posts/818127683681939

Zagraniczne media z całego świata opisują historię Ugandyjki, nazywając ją "najbardziej płodną kobietą świata". "Wyobraź sobie, że jako samotna mama musisz wychowywać 44 dzieci. Jak poradziłabyś sobie z wyzwaniami związanymi z karmieniem, ubieraniem, edukacją i kochaniem ich wszystkich? Taka jest rzeczywistość Mariam, kobiety, która jest rekordzistką pod względem liczby dzieci, urodzonych przez jedną matkę na świecie. (...) Ta niezwykła kobieta, która udowadnia, że matka może przetrwać wszystko, jeśli chodzi o swoje dzieci" - czytamy na łamach brightside.me.

Zobacz wideo Zobacz wideo: Patrycja Sołtysik o trudnych momentach w ciąży. Lekarz powiedział jej coś, czego nigdy nie zapomni. "Dziś nie mam mu tego za złe"

Życie Mariam - było pełne cierpienia i przeszkód już od samego początku. Jej matką porzuciła ją, gdy miała zaledwie kilka dni. Odeszła od jej ojca, pięciu braci i siostry. Ojciec Mariam ożenił się ponownie, ale małżeństwo miało tragiczny finał. Macocha Mariam w trakcie obiadu otruła całe rodzeństwo 7-letniej wówczas dziewczynki. Wszyscy zmarli. Mariam uszła z życiem tylko dlatego, iż była wtedy z wizytą u krewnych - czytamy na łamach Mirror.co.uk.

 Miałam wtedy siedem lat. Byłam za mała, aby w ogóle zrozumieć, co właściwie oznacza śmierć

- wspominała Afrykanka. Później nie było wcale lepiej. Kobieta została wydana za mąż w wieku zaledwie 12 lat, za mężczyznę 28 lat starszego od niej. Do 36. roku życia łącznie urodziła 44 dzieci. Niestety, sześcioro dzieci zmarło. Obecnie sama wychowuje 38 pociech. - Zaczęłam przejmować obowiązki osoby dorosłej już na wczesnym etapie. Myślę, że od urodzenia nie zaznałam radości - mówiła w rozmowie z mediami. I choć podkreśla, że kocha swoje dzieci ponad wszystko i nie wyobraża sobie bez nich życia, to jednak nie jest ono łatwe.

Mariam ma 40 lat i sama wychowuje 38 dzieci

Już mając 23 lata i 25 dzieci wręcz błagała lekarza o to, by przepisał jej tabletki antykoncepcyjne. Lekarze jednak odmawiali, tłumacząc to problemami, które mogłyby wynikać w powiązaniu z rzadką chorobą genetyczną, na którą choruje Mariam. Jej ostatnia ciąża zakończyła się tragedią - jedno z bliźniąt zmarło podczas porodu. To właśnie po tym traumatycznym zdarzeniu kobieta otrzymała w końcu pomoc medyczną, której potrzebowała, a która chroni ją od ponownego zapłodnienia.

Jak przekazał doktor Charles Kiggundu, ginekolog ze szpitala Mulago w Kampali, Mariam cierpi z powodu genetycznych predyspozycji do hiperowulacji. Jest to zdolność wyprodukowania przez jajniki w ciągu jednego cyklu owulacyjnego więcej niż jednej komórki jajowej. Mariam potwierdziła, że lekarze podjęli działania, aby wyeliminować ryzyko ponownego zajścia w ciążę - podaje Mirror.co.uk.

Mąż Mariam odszedł od niej i dzieci 4 lata temu. Wcześniej często wyjeżdżał na całe tygodnie, zostawiając ją samą z tak liczną gromadką dzieci. - Dorastałam we łzach. Mój mężczyzna sprawił mi wiele cierpień - wyznawała. Jakiś czas po jego odejściu kobieta odkryła, że ma on 45 dzieci z innymi kobietami.

"Cały czas spędzam na opiece nad dziećmi i pracy"

40-letnia dziś Mariam Nabatanzi pierwsze bliźniaki urodziła, mając zaledwie 13 lat. Od tej pory już zawsze rodziła bliźniaki, trojaczki i czworaczki. Dziś zupełnie sama opiekuje się ogromną rodziną i sama dba o jej utrzymanie. Wraz z dziećmi żyje w przerażająco ciasnej przestrzeni. Są to cztery, małe domki z cegieł z dachem z blachy falistej. Mieszkają pośrodku pól kawowych. Mariam robi wszystko, co w jej mocy, aby zapewnić byt swojemu licznemu potomstwu.

Cały czas spędzam na opiece nad dziećmi i pracy, aby zarobić trochę pieniędzy

- wyznała.

Syn Mariam: "Praca ją przytłacza. Pomagamy, jak możemy"

Dosłownie nic nie stanie jej na przeszkodzie. Oddana matka zrobi wszystko, co w swojej mocy, aby zapewnić dzieciom byt. Pracuje jako fryzjerka i organizatorka eventów. Zbiera i sprzedaje złom, a także warzy własny gin, który później sprzedaje. Produkuje też zdrowotne preparaty ziołowe. W opiece nad maluchami pomagają jej starsze dzieci.

 

Chce, żeby wszystkie jej dzieci miały jak najlepszy start w życiu. Większość swoich zarobków przeznacza na żywność, opiekę medyczną, ubrania oraz czesne szkół. Pomimo jej ogromnych wysiłków, jedno z dzieci musiało jednak zrezygnować z nauki, a by pomagać w domu przy rodzeństwie. 23-letni syn Mariam, Ivan Kibuka wyznał, że jego "mama jest przytłoczona".

Praca ją przytłacza. Pomagamy jak możemy, czyli w gotowaniu i praniu, ale ona i tak dźwiga cały ciężar rodziny. Współczuję jej

- mówił.

 

W jakich warunkach mieszkają? Tylko 12 dzieci może spać na metalowych łóżkach piętrowych na cienkim materacu, reszta - wraz z nią - sypia na podłodze. Jeśli zaś chodzi o jedzenie - Mariam przyznaje, że mięso i ryby to rzadkość w ich jadłospisie. Każdego dnia rodzina spożywa 25 kilogramów kukurydzy. Dzieci pomagają w gotowaniu, sprzątaniu i innych pracach domowych. Mają rozpisany harmonogram dotyczący wszystkich domowników, aby praca przebiegała sprawnie i bez przeszkód. Mimo wszystko Mariam ma głęboką nadzieję, że jej dzieci będą szczęśliwe i będę mogły wieść godne życie.

Więcej o: