Zgodziła się na ślub pod jednym warunkiem. Glapiński spełnił go dopiero po śmierci matki

Adam Glapiński od 2016 roku jest prezesem Narodowego Banku Polskiego. Polityk rzadko opowiada o swoim życiu prywatnym, dlatego niewiele wiadomo o jego rodzinie. Nie ma dzieci, a ze swoją żoną jest już ponad 40 lat.
Adam Glapiński
Adam Glapiński Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Adam Glapiński jest współzałożycielem Porozumienia Centrum. Był ministrem gospodarki przestrzennej i budownictwa, ministrem współpracy gospodarczej z zagranicą oraz członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Od 8 lat jest prezesem Narodowego Banku Polskiego. Od 2009 roku jest związany z partią PiS. Został wówczas doradcą ekonomicznym Lecha Kaczyńskiego.

Zobacz wideo Twarda zapowiedź Tuska w sprawie Trybunału Stanu dla Adama Glapińskiego. "Wniosek jest gotowy"

Adam Glapiński poznał żonę na studiach. Są małżeństwem od ponad 40 lat

W ostatnim czasie o Adamie Glapińskim jest głośno z powodu złożonego w Sejmie wniosku o postawienie go przed Trybunałem Stanu. Podpisało go 191 posłów. Łącznie wskazano osiem zarzutów, m.in. naruszenie Konstytucji RP, obniżenie stóp procentowych przed wyborami parlamentarnymi, upolitycznienie banku centralnego oraz wprowadzenie nagród kwartalnych dla siebie samego. - Wniosek jest bardzo konkretny, zarzuty są bardzo konkretne. Uzasadnienie to ponad 70 stron - mówił na na konferencji prasowej w Sejmie poseł Lewicy Tomasz Trela.

W tym tekście skupiamy się jednak na tym, co wiadomo o życiu prywatnym Glapińskiego. Z żoną Katarzyną jest już ponad 40 lat. Poznali się jednak o wiele wcześniej, już na samym początku studiów, a dokładniej na otrzęsinach, czyli imprezie powitalnej dla nowych kolegów i koleżanek z uczelni.

Katarzyna Glapińska nie była zdecydowana na ślub. Miała jeden warunek

Kasia dopiero zaczynała studia, a polityk był już doktorantem. Przez 8 lat nie była zdecydowana, czy chce wyjść za niego za mąż. Adam czekał. Katarzyna miała bowiem jeden warunek: nie wyobrażała sobie wspólnego życia bez własnego mieszkania. - Zawsze twierdziłam: najpierw mieszkanie. I nie wiem, czy w końcu doczekalibyśmy się tych małżeńskich sakramentów, gdyby nie zbieg nieszczęśliwych okoliczności - mówiła w jednym z wywiadów. Finansowo radzili sobie całkiem nieźle. Jeździli do pracy zagranicę, gdzie zajmowali się sprzątaniem biur. Gdy zmarła matka Glapińskiego, ojciec zamienił ich mieszkanie na dwa mniejsze. Jedno podarował Adamowi i Katarzynie. - Włożyliśmy w tę operację straszne pieniądze, wszystkie, które zarobiliśmy w Szwecji - wyznała żona polityka. Mimo to nie mogli narzekać na brak gotówki. - Nigdy nie powodziło nam się specjalnie dobrze, ale też nigdy nie było tak, byśmy nie mieli pieniędzy na narty. Wyskakiwaliśmy w góry na pięć dni kilka razy w roku - dodała Kasia.

Więcej o: